| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DODECAHEDRON

„kwintessens”

Season Of Mist Records (CD 2017) 

Doprawdy nie wiem czy pięcioletnia przerwa między debiutem a nowym albumem posłużyła holenderskiej ekipie. Uwikłani, bądź zaangażowani w różne inne przedsięwzięcia muzycy co prawda kontynuują to, co zaczęli na „Dodecahedron”, ale w tym czasie sporo się zdarzyło (niektórzy powiedzą, że to nieprawda - ich prawo…) i ciężko jest zaskoczyć kogokolwiek taką miksturą post-black metalu, industrial black metalu i atonalnego death metalu. Można by rzec, że pod względem technicznym, wykonawczym, a często też ‘klimatycznym’ jest w sumie bez zarzutu, bo przełożone na chorobliwy, muzyczny język przesłanie późniejszych płyt MAYHEM, ale też DEATHSPELL OMEGA i BLUT AUS NORD czy poruszanie się w nastrojach znanych z albumów PORTAL, AEVANGELIST, ULCERATE lub paru innych czyni „kwintessens” pozycją wybitną. Na pewno można doszukać się tutaj wielu fragmentów ujawniających to, jaki progres poczynił black metal od połowy lat 90-ych i podziwiam to, że w tej gęstwinie często naprawdę wściekłych dźwięków udało się wetknąć Holendrom osobliwe, chorobliwe tematy zagrane głównie przy pomocy gitar, basu i perkusji. Ładunek lodowatej ekspresji jest tutaj momentami godny pozazdroszczenia i nieosiągalny dla wielu kapel, ale czy aby na pewno przed nimi wielu innym nie udało się to lepiej? Kwestia dyskusyjna i wydaje mi się, a nawet wiem z całą pewnością, że albumy THORNS, MYSTICUM, MAYHEM, DHG czy ABORYM miały może czasem skromniejszy anturaż, ale ujmowały temat prosto w punkt, podczas gdy tutaj bywa tak, że forma góruje nad treścią. Z tej okazji posłuchałem debiutu holenderskiej ekipy i nadal nie odnoszę takiego wrażenia, a tutaj wskazówka przechyla się niebezpiecznie w tę właśnie stronę. Nie odmawiam jednak DODECAHEDRON umiejętności poruszania się w pełnej dysonansów, kontrolowanego chaosu i morbidalnych, czasem nieludzkich odczuć muzie, którą uczynili swoim manifestem. Dominującymi pod tym względem fragmentami są chociażby „OCTAHEDRON - Harbringer” i rzeczywiście sztandarowy „DODECAHEDRON - An Ill-Defined Air”, a w tym drugim przynajmniej ja słyszę coś ponad post-black/death metalową kliszę. Paradoksalnie jednak najwięcej ciekawego dzieje się w tych krótszych, w dużej mierze instrumentalnych numerach „Prelude”, „Interlude” i „Finale”, choć ten ostatni, najbardziej przerażający swoim nastrojem, akurat nie jest ostatnim na płycie, bo po nim następuje jeszcze wcale nie bonusowy „ICOSAHEDRON - The Death of Your Body”, który kompletnie przekalibrowuje to, co było wcześniej i chyba dopiero w tym przypadku możemy mówić o czymś rzeczywiście atonalnym, chorym. Siedem punktów daję trochę na wyrost, bo liczę na poprawę przy okazji trzeciego albumu, na który, mam nadzieję, nie będzie nam dane czekać do 2022 roku.   
 

ocena:  7/ 10

www.ddchdrn.com


www.facebook.com/ddchdrn


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót