| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EARTH ELECTRIC

“Vol. 1: Solar”

Season Of Mist Records (CD 2017) 

Ależ spryciarz z tego Rune “Blasphemer” Eriksena! Jakiś czas temu zamknął rozdział pod tytułem AVA INFERI (nota bene to była świetna kapela), a teraz powraca z tą samą wokalistką, Carmen Susaną Simoes pod szyldem EARTH ELECTRIC i wpasowuje się w cały ten trend na rockową klasykę. Pan ex-MAYHEM jest o tyle usprawiedliwiony, że już w swoich poprzednich czy wciąż funkcjonujących zespołach (m.in. AURA NOIR, TWILIGHT OF THE GODS) robił fajne numery, ale dopiero we wspomnianej AVA INFERI, a teraz EARTH ELECTRIC jest kompozytorską Alfą i Omegą. Znowu dobrał do składu portugalskich muzyków i jedynie studyjny klawiszowiec, który ma być namiastką Jona Lorda z DEEP PURPLE, to Brytyjczyk, imieniem i nazwiskiem Daniel Knight. Cóż, debiut nowej grupy ma swoje mocne i słabe strony, co mnie nie dziwi, bo o ile wartość Blasphemera jako gitarzysty jest duża, choć do wirtuozów sześciu stron nigdy nie należał (tu też jest jedynie sobą, a nie podróbą Blackmore’a czy Moore’a), głos Carmen sprawuje się dobrze, ale wyczuwam, że nie do końca czuje się w takim muzycznym otoczeniu najlepiej, sekcja jest w miarę poprawna i o dziwo keyboardzista ma dla siebie sporo miejsca. Tak na dobrą sprawę ten materiał nie jest aż tak odległy od tego, co powstawało w AVA INFERI, choć tym razem mniej tutaj tego portugalskiej melancholii czy elementów fado, a więcej takiego swoistego spojrzenia na melodyjny i tradycyjny hard rock. Takie dźwięki dominują w większości utworów z tej płyty i chyba dopiero w czwartym numerze zatytułowanym „The Great Vast” EARTH ELECTRIC pozwala sobie na takie przemieszanie progresywnego i udziwnionego grania rockowego gdzieś poza klasyką spod znaku DEEP PURPLE czy URIAH HEEP (nawet basmanowi Alexandrowi Ribeiro daje się wysunąć do przodu ze swoimi partiami), choć Hammondziaki Knighta przypominają, że to wciąż rzecz podszyta ‘starociami’ sprzed ponad czterech dekad. Na więcej popisów i nakładek wokalnych Mr Eriksen pozwala z kolei swojej portugalskiej koleżance w krótkim „Set Sail (Towards the Sun)”. Trochę martwi mnie to, że nie ma tutaj jakichś naprawdę wyróżniających się kawałków, które pozostają w pamięci na dłużej, a liczyłem na to, skoro już ta ekipa rzuciła się na tak poważne ‘wody’. ‘Momenty’ oczywiście są (np. godna uwagi końcówka jak gdyby tytułowego „Solar”), ale jakby ta muza odczepia się od tradycyjnego hard rocka chyba tylko po to, aby dać trochę pola do popisu nie obdarzonej zanadto mocarnym wokalem Susanie Simoes. Mam przy tym wrażenie, że EARTH ELECTRIC chce być tak popularny, jak na przykład BLUES PILLS, ale obawiam się, że gawiedź tego nie załapie, a SOM liczy, że płyta sprzeda się ze względu na osobę Blasphemera. Oby się z tym nie przeliczyli, bo wcale tak kolorowo, jak na okładce autorstwa sławetnego Costina Chioreanu nie jest. Przynajmniej na razie.
 

ocena:  6,5/ 10

www.earthelectric.net


www.facebook.com/earthelectricband


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót