| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

IN HUMAN FORM

“Opening of the Eye By the Death of the I”

I, Voidhanger Records (CD 2017) 

Nie mam zielonego pojęcia, jak utrzymuje się do tej pory ta jeszcze nieznana mi kilka miesięcy temu firma, jaką jest dość enigmatyczna I, Voidhanger Records. Kompletnie nie przejmują się modami, trendami i wykraczają w tym nawet poza standardy niezrozumiale nawet dla mnie włoskiej Code666. Ich szeregi zasilają kapele rzeczywiście nietuzinkowe i nie bardzo chce mi się wierzyć, aby wszelkie koszty pokrywała sprzedaż ich płyt, bo podejrzewam, że wielu fanów ambitnego i oryginalnego metalu do dziś nie wie o istnieniu tego labela. Ale jeśli tylko wydają coś interesującego (vide zajebitny SELCOUTH), to staram się im pomóc, bo widzę, że nie rzucają słów na wiatr i sięgają po rzeczy, których 98% firm nie odważyło by się tknąć. Problemem wielu tych wydawnictw jest to, że nie ma nawet szufladek, jakie dobrze by oddały ich zawartość. Niby działające od dekady IN HUMAN FORM z miasta Lowell w stanie Masachussettes można wrzucić do szuflady progressive black metalu, a nawet post-black metalu, ale nie do końca oddaje to zawartość albumu o igrającym z wyobraźnią tytule „Opening of the Eye By the Death of the I”. Wszelkie próby obytego z różną muzą ludzi z tej firmy nie do końca mogą wskazać faktyczny stan rzeczy, bo owszem, wszelkie nazwy w rodzaju SATYRICON, ABIGOR, ENSLAVED czy DEATH (raczej ten późny) coś przybliżają, lecz to tylko pewne podobieństwa o tym świadczą. Równie dobrze można tutaj zapodać CYNIC, SOLEFALD, LEVIATHAN (USA), NACHTMYSTIUM, ATROX, FURZE, LUGUBRUM, PAIN OF SALVATION i SIGH, a to też może być dla wielu zmyłka nad zmyłkami. Przekształcony i powikłany black metal o progresywnym odcieniu to również zbyt mało na określenie tej muzy, która z jednej strony przesadza z tymi wszystkimi udziwnieniami, a z drugiej nie jest aż tak awangardowa, jak by się mogło wydawać. Amerykanie stawiają na kilkunastominutowe formy i są tutaj trzy takie numery przetykane dwiema miniaturami i jest jeszcze coś w rodzaju intro. Nie byłbym też przesadny w tym, żeby umieszczać IN HUMAN FORM pośród całego tego ruchu nawiązującego do lat 70-ych, bo choć okładka autorstwa Kenny’ego Richardsa faktycznie nawiązuje do frontów wielu progresywnych płyt z tamtych czasów, to muzycznie mamy tutaj do czynienia raczej z dźwiękami odnoszącymi się najwcześniej do lat 90-ych, choć duchowa bliskość rzeczywiście ociera się o pewne wcześniejsze eksperymenty, a jazz rockowe fragmenty „Zenith Thesis, Abbadon Hypothesis” to podkreślają w znaczący sposób. IN HUMAN FORM nie jest jednak w tym aż taki, jak na przykład HAIL SPIRIT NOIR czy powiedzmy COBALT. To raczej twór predestynowany przez ostatnie dwie dekady i już same skrzekliwe wokale odstraszą wielu poszukiwaczy starych form w nowoczesnych wykonaniach. Sama dziwaczność formy spełnia tu w pewnym sensie swoje zadanie, ale czasem jest przerostem tejże formy nad treścią. Po tak długo działającej kapeli spodziewałbym się czegoś więcej, bo jeszcze nie osiągnęła aż takiej nieobliczalności, jak wielu ich konkurentów.   
 

ocena:  6,5/ 10

www.facebook.com/inhumanformihf555


inhumanformlowell.bandcamp.com


www.i-voidhanger.com


autor: Diovis



<<<---powrót