| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

RUXT

“Behind the Masquerade”

Diamonds Production (CD 2016) 

Włochy heavy metalem może nie stoją, a jak już, to w tej często dość groteskowej postaci. Z piskliwym lub nadmiernie egzaltowanym wokalistą, podrabiających najlepszych w tej stylistyce gitarzystów, z taką sobie sekcją rytmiczną i bez szaleństwa, które przecież powinno wynikać z samego pochodzenia takiej grupy. Gorącokrwiści Włosi często są pozbawieni niestety tej swojej ‘ikry’, stąd chyba często anemiczne są poczynania takich czy innych wykonawców. Gdybym trzymał się uprzedzeń, to mógłbym to samo napisać o RUXT, czyli grupie złożonej z muzyków takich formacji, jak PURPLESNAKE, SNAKE, ROCK,IT, ATHLANTIS i SADIST. Wokalista Matt Bernardi i gitarzyści Stefano Galleano oraz Andrea Raffaele na co dzień grają covery lub kawałki zainspirowane WHITESNAKE i na „Behind the Masquerade” przemykają to w dużych ilościach, co tyczy się samych wokali, aranży i różnych używanych patentów. Tutaj jednak starają się to nieco ubarwić innymi klasycznymi wpływami, co ma oczywiście swoje dobre i złe strony. Na pewno umieją bardzo dobrze grać, obsługują swoje instrumenty tak jak trzeba i budują utwory, które są nieprzekombinowane, ale przy tym dość złożone i na swój sposób przebojowe. Z drugiej jednak strony większość z nich nie zapada w pamięć, czerpie zbyt mocno z różnych fantasy metalowych a la DIO czy melodic hard rockowych kapel z obu stron Oceanu Atlantyckiego, a tej muzy stworzyli na ten krążek moim zdaniem zbyt wiele. Aż trzynaście kawałków plus intro to w sumie prawie 70 minut, a takie molochy w pewnym momencie zaczynają się dłużyć. Dobrze chociaż, że obok zwyczajnych, czasem naprawdę fajowskich numerów utrzymanych w konwencji melodyjnego hard ‘n heavy („Scare My Demons”, „Soul Keeper”, „Lead Your Destiny”), a czasami kompletnie przeciętnych, przetykają to na wpół balladowymi („Forever Be”, „Forgive Me”) czy bardziej nasyconych epickością, ale najczęściej sięgają jednak po wzorzec pod tytułem WHITESNAKE. Czasem trochę wzbogacony organowymi partiami, które żenią Snake’ów z Purplami („Where Eagles Fly”), a czasem wręcz kopiujący Mistrzów („Life”), ale bez tej świeżości znanej nawet z najbardziej komercyjnego albumu „1984”. Nie brakuje też balladowego „A New Tomorrow”, które przełamuje ten materiał swoim spokojem gdzieś tak mniej więcej w połowie. Koniec końców, można posłuchać na wyrywki (na przykład wskazane przeze mnie), pod warunkiem wszakże, że ktoś lubi taką konwencję.  
 

ocena:  6/ 10

www.facebook.com/Ruxt-Rock-Band


www.diamondsprod.it


www.facebook.com/Diamonds-Prod-218845904961348/?fref=ts


autor: Diovis



<<<---powrót