| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SELCOUTH

„Heart Is the Star of Chaos”

I, Voidhanger Records (CD 2017) 

Nie do wiary! Są na tym świecie takie przedsięwzięcia, które zapierają dech już samym globalistycznym rozmachem. SELCOUTH składa się z muzyków pochodzących z Finlandii, Norwegii, Francji, Hiszpanii, Rosji i Argentyny, a to, co razem wykrzesali na swoim debiucie pt. „Heart Is the Star of Chaos” może wpędzić w kompleksy mistrzów z VIRUS, VED BUENS ENDE, ARCTURUS, SOLEFALD, ATROX, THE 3RD AND THE MORTAL, SIGH i im podobnych, bo chociaż podobieństwa są momentami wręcz ogromniaste, to mi szczena opadła już podczas słuchania pierwszego numeru o tytule „Strange Before the Calm”. To chyba numer o mnie, bo spokojny ze mnie człowiek, ale zanim do tego stanu dojdę, to pewna bliska mi osoba mówi, że zachowuję się „dziwnie”. Kawałek zaczyna się od wokalu a capella i dla większości już to jest dziwne, a potem dzieje się, oj dzieje! Nieszablonowa jest rytmika (niech ktoś mi powie, jakie to jest metrum!), gitarowe i klawiszowe brzmienia tak samo, jak i w ogóle wszystkie te rozwiązania. Jeśli ktoś nie wie, jak może zabrzmieć awangardowy metal, to tutaj może się przekonać. A przy tym ileż w tym zagubionej w muzyce ostatnimi czasy progresji, ale i niezwykłego klimatu i przekornej melodyki w wokalizach, o czym świadczy choćby kolejny utwór pt. „Nightspirit”. W „Gaia” z kolei jest długi, instrumentalny wstęp, a potem pojawia się żeński głos, lecz nie ma to nic wspólnego z gothic metalem. Lekkim nadużyciem byłoby mówić tutaj o jazz rocku z lat 70-ych, ale już o KING CRIMSON czy całej tej post-modernie a la SLEEPYTIME GORILLA MUSEUM można mówić głośno, a i pewne odnośniki do przestrzenności i fusion CYNIC też będą na miejscu. Improwizowane rzeczy dzieją się choćby w „Below Hope”, gdzie faktycznie solo gitarowe ma więcej wspólnego z jazzem niż z jakimkolwiek rockiem. Echa wcześniej wspomnianych, w większości norweskich zespołów oczywiście nasuwają się same przez siebie, jednak SELCOUTH tak naprawdę nie ogranicza się żadnymi barierami, a mimo to jest w tym materiale jakaś spójność i myśl przewodnia. Oni grają muzykę do słuchania, do wielokrotnego z nią obcowania, bo tyle tutaj detali, smaczków oraz inwencji każdego z zaangażowanych muzyków. Bywa też z lekka groteskowo, a już na pewno surrealistycznie, odjazdowo, nierealnie i ‘odczapowo’. Takiego „Of Hopes And Lost Treasures” czy zamykającego materiał „Rusticus” z tymi niesamowitymi pomysłami, nieziemskimi harmoniami wokalnymi i proszącą się o kontynuację końcówką nie da się wsadzić właściwie w żadną konkretną szufladę, a „Flying Canopies” brzmi, jak gdyby PRIMUS poruszał się gdzieś na orbicie mocniej inspirowanej awangardowym metalem. Właściwie nie dziwi mnie, że maczają w tym projekcie swoje palce i gardła ludzie z tych przynajmniej znanych mi grup PRYAPISME, SMOHALLA czy AS LIGHT DIES (a jest ich dużo więcej), którzy też nie poruszają się w swoich podstawowych zespołach pośród szablonów i stawiają na taką czy inną oryginalność. Tutaj poszli radykalnie na całość i gdybym miał na chwilę obecną napisać, jaki debiut w 2017 roku zrobił na mnie największe wrażenie, to mogę śmiało wymienić tytuł „Heart Is the Star of Chaos” i przypomnieć, że ta ekipa nazywa się SELCOUTH. Może emocje biorą u mnie górę, ale daję tej płycie pełne 10 punktów. Brawo I, Voidhanger Records! Brawo Ja! hahaha.    
 

ocena:  10/ 10

www.facebook.com/selcouthconglomerate


www.i-voidhanger.com


autor: Diovis



<<<---powrót