| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

VANDERBUYST

"Vanderbuyst"

Van Records (CD 2010) 

A to ci niespodzianka! Któż by się spodziewał po tak młodej kapeli tak klasycznie niedzisiejszego albumu? VANDERBUYST to trio pochodzące z Holandii (można się było domyśleć po nazwie hehe), a zapatrzone w tradycyjny hard rock i heavy metal. Takimi właśnie dźwiękami płyta wypełniona jest dosłownie po brzegi. Już po paru nutkach nasuwają się skojarzenia z THIN LIZZY, IRON MAIDEN, JUDAS PRIEST, RAINBOW, VAN HALEN czy DEEP PURPLE. Takich aranżów i harmonii (także wokalnych), jak na "Vanderbuyst" nie powstydziliby się wspomniani mistrzowie, a to nie wszystko, bo nie brakuje tu i smakowitych popisów solowych gitarzysty Willema Verbuysta, który musiał się naćwiczyć w młodości słuchając takich wirtuozów, jak Ritchie Blackmore, Eddie Van Halem, Yngwie Malmsteen lub Steve Morse, a i perkusista Barry van Esbroek nie powstrzymał się przed żywiołową, oldskulową i dość długą jak na studyjną płytę solówkę w "Rock Bottom". Prawdziwa ciekawostka! Wspomniany chwilę wcześniej gitarnik lubuje się w szybkich palcówkach, nie pozbawionych jednak wątku melodycznego, często o proweniencji muzyki klasycznej, co dodaje barokowego przepychu w sumie prostym, chwytliwym i rytmicznym numerom. Oczywiście, VANDERBUYST zapędza się czasem w glamowy blichtr, stąd tu i ówdzie odzywają się inklinacje do pisania refrenów pod publiczkę, ale jestem w stanie im to wybaczyć, bo za chwilę wszystko wraca do normy i mam wrażenie, że mamy końcówkę lat 70-ych lub początek 80-ych, gdy hard rock nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, a na horyzoncie już czaiła się "Nowa Fala Brytyjskiego Heavy Metalu". I co ciekawe - poza kilkoma motywami, które wręcz dosłownie nawiązują do konkretnych kawałków z przeszłości, reszta nie brzmi jak retro-granie coverowego zespołu, a jak świeża, w pełni wartościowa, choć przesycona najlepszymi momentami z historii ciężkiego rocka pozycja. Wystarczy posłuchać pierwszych trzech kawałków z tego długograja: "To Last Forever", "Tiger" i "New Orleans" i wszystko jest jasne. A już całkowicie trafnym przykładem, że można grać jak starzy wyjadacze, a przy tym pokazać na czym polega urok hard rocka jest przytoczony już przy okazji gry perkusisty długi, bo trwający 11 i pół minuty "Rock Bottom", umiejętnie przechodzący w już nieco krótszy, ale nie pozbawiony tych najlepszych elementów hard 'n heavy "From Pillar To Post". Cholernie jestem ciekaw, jak Holendrzy wypadają koncertowo, ale album jest naprawdę w pytę! Głęboki pokłon dla VANDERBUYST!

ocena:  9/ 10

www.myspace.com/vanderbuyst


www.van-records.de


autor: Diovis



<<<---powrót