| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ARALLU

“Six”

Transcending Obscurity Records (CD 2017) 

Pamiętam tę kapelę z dość zamierzchłych czasów. Z pewnej perspektywy wydaje się, jak by to było wczoraj, a to jednak lat już dwanaście, jak izraelska kapela pojawiła się w dystrybucji Pagan Records ze swoim albumem „Satanic War In Jerusalem”, zresztą nie pierwszym w ich dyskografii. Nie byli z tamtego regionu świata pierwsi, bo przed nimi były na przykład SALEM i ORPHANED LAND, a teraz po latach wydają się nadrabiać zaległości i kontynuować swoją krucjatę orientalnie brzmiącego black/thrash metalu. Oznacza to, że oprócz typowo agresywnego riffowania i wściekłych wokali mnóstwo tutaj różnych bębenków, przeszkadzajek i perkusjonaliów, a także wykorzystywane często i gęsto egzotyczne instrumenty, jak saz i darbuka. Na „Six” czerpią jakby więcej z death i death/black metalu, co oznacza, że można ich w pewnym stopniu porównywać z NILE, BEHEMOTH, MELECHESH, RUDRA, wczesnym ARKAN i ORPHANED LAND, a nawet… SLAYER. Te bliskowschodnie naleciałości w postaci różnych melodii z tamtego regionu czy charakterystycznych podziałów rytmicznych przenikają się z konkretną jazdą, thrash’owymi riffami i orientalnymi motywami, które zapożyczyły już dawno kapele wcale z tamtych stron nie pochodzące. Wystarczy posłuchać takiego numeru, jak „Possessed By the Sleep”, który właściwie przelatuje przez różne klimaty używane przez (i tu się powtórzę) NILE, BEHEMOTH czy SLAYER w różnych okresach ich działalności. Momentami ARALLU zahacza również o szwedzki black/death metal czy norweską jazdę spod znaku BM czy black/thrashu. Na tej płycie zdarza się tej kapeli zabrzmieć naprawdę dojrzale, nawet jeśli te patenty znamy od co najmniej dwóch dekad i swoimi pomysłami w rodzaju prawie że akustycznych zagrywek na gitarze czasami zaskakują, ale to takie odgrzewanie czyichś patentów i gdyby spojrzeć na ten materiał jako coś, co zostało stworzone przez doświadczonych muzyków, to tym bardziej mało w tym czegoś, co można by nazwać mianem rzeczy wybitnych. Muzyka powinna być nie ograniczona pewnymi podziałami regionalnymi, a wydaje się, że to nawiązywanie do ‘zachodnich’ kapel jest tylko ściemą i może być w tych gorących czasach dla paru oszołomów czymś w rodzaju prowokacji i działać jak czerwona płachta na byka. Na przykład takie zaśpiewy muezzina wrzucone ot tak w „The Universe Secrets (Six)”. Zawsze byłem daleki od ‘politycznej poprawności’ czy wytykania pewnych rzeczy zespołom w naszych klimatach, które wręcz powinny jeszcze zaogniać pewne kwestie jako płynące pod prąd wszelkim uznanym przez masy ideologiom, ale ARALLU nie ma w sobie tego czegoś, co ma parę mniej uznanych kapel z krajów arabskich, północno-afrykańskich czy azjatyckich. Niestety…   
 

ocena:  5,5/ 10

www.facebook.com/ARALLU666


arallu.bandcamp.com


tometal.com


autor: Diovis



<<<---powrót