| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ARKAIK

“Nemethia”

Unique Leader Records (CD 2017) 

Ktoś gdzieś dość słusznie stwierdził, że wszystkie te modern death metalowe zawijasy i wywijasy tak naprawdę niczemu nie służą. To zależy jak na to patrzeć, bo o DREAM THEATRE też mówiono, że grają ‘muzykę dla muzyków’, a popularności można im tylko pozazdrościć. Jeżeli więc ktoś uważa, że death metal skończył się na „Human” DEATH, „Vile” CANNIBAL CORPSE i „Covenant” MORBID ANGEL, to dla niego takie zespoły, jak ARKAIK będą jedynie bękarcimi synami ich ulubieńców. Można by o tym dyskutować noc całą, albo i dwie, ale i ja zaczynam się pomału przekonywać, że to, co podobało mi się na poprzednim albumie kalifornijskiej formacji, czyli ukryta gdzieś wśród tych wszystkich smaczków i wygibasów prostota wsparta technicznym zaawansowaniem i progresywnością, tu atakuje od pierwszych minut przede wszystkim tymi szaleństwami na gryfie i z pierwszych minut faktycznie niewiele pozostaje w pamięci. Cóż, wedle muzyków ARKAIK death metal widocznie polega na takim tech - prog - deathcore’owym rozpasaniu i w tym nie różnią się od wielu kapel nagrywających między innymi dla Unique Leadera. Z drugiej strony można podziwiać ich rozmach w „Order of Hierogon”, gdzie zaangażowali nawet Stephena Paulsona z San Francisco Symphony Orchestra, który zrobił im parę symfonicznych rzeczy i dzięki temu uciekają wręcz w death metalową wersję tych pierwszych prawdziwie monumentalnych, nasyconych symfonicznością albumów DIMMU BORGIR. Jednocześnie ucieka gdzieś ta mimo wszystko prostsza wersja prog fusion tech metalu z płyt ATHEIST, PESTILENCE czy OBSCURY, bo o ile już tamci dla niektórych są przesadni w kombinowaniu, to tutaj mamy to pomnożone razy trzy czy cztery. Mimo to, wiemy przecież jaką rewolucję poczyniły wspomniane akty, ale i DEATH, CYNIC czy NECROPHAGIST, a ARKAIK przenosi to jeszcze dalej. Ot taka ewolucja, aby nie zatrzymywać metalu w miejscu, choć jako rzekłem, wielu death-maniaków dostrzeże tutaj nadmiar formy nad treścią. Do tego wszystkiego może razić jeszcze nazbyt wyczyszczone brzmienie i striggerowane bębny, które nagrał na tę płytę Gabe Seeber z THE KENNEDY VEIL i koncertowego składu DECREPIT BIRTH. Warto jednak posłuchać, jak toczy się ten trzeci koncepcyjny album ARKAIK, który opowiada ciąg dalszy kosmologicznej sagi o wymyślonym przez muzyków micie Cyrixa, bo na przykład instrumentalny „Dweller On the Threshold” przenosi muzykę na poziom ambientowego potraktowania world music i to w sposób nad wyraz pomysłowy. Zaznaczam jednak, że potem powraca to połamane granie z cudami-niewidami w warstwie gitar i perkusji, ale czasem pojawiają się też wyższe emocje za sprawą różnych fajowych zagrywek na gitarach akustycznych i niestety głównie to ratuje ten materiał przed całkowitym blamażem. To, co na „Lucid Dreams” sprawiło mój swoisty zachwyt, tutaj pojawia się w mniejszych ilościach i więcej tutaj rzeczy wymuszonych pewną formułą niż czysto słuchalnego stuffu. Coś czuję, że ARKAIK gaśnie (a co za tym idzie - kult Cyrixa ;-) i jeśli nie zrobi jakiejś wolty w ciekawą stronę na albumie numer pięć, to cofnie się nawet w roli lokalnej gwiazdy modernistycznego metalu.
 

ocena:  6/ 10

www.facebook.com/ArkaikBand


www.uniqueleader.com


autor: Diovis



<<<---powrót