| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLACKSNAKE

„Blood of the Snake”

Defense Records (CD 2017) 

Właśnie jakiś czas temu dotarło do mnie przebogate i ślicznie ilustrowane wydanie trzeciej dużej płyty przemyskiego zespołu BLACKSNAKE. Na rozkładającym się w plakat booklecie widnieje oprócz tekstów, w wersji znacznie poszerzonej, frontalna grafika autorstwa 13DK Design, zdaje się celowo utrzymana w estetyce lekkiego kampu, choć wykonana jest wzorcowo i w przykuwający uwagę sposób. BLACKSNAKE na pewno wiedzą jak swój produkt efektownie opakować. Dołączona do płyty koszulka czy zestaw naklejek mogą (przynajmniej teoretycznie) akcelerować do pewnego stopnia promocję nazwy, podobnie zresztą jak udziały gościnne, których nie poskąpiono nam również i tym razem. Dla mnie i dla wielu słuchaczy liczy się jednak przede wszystkim kontent czysto muzyczny, bo oczywiście można, wzorem takiego Gene’a Simmonsa, wciskać fanom opatrzone logotypem swojego bandu puste opakowania z rzekomymi zestawami strun do tzw. powietrznej gitary, czy odstawiać inną chałturę podobnego sortu i budować w ten sposób swój - bardzo szeroko w tym wypadku rozumiany - sukces, ale do tego potrzeba akurat wyrobionej marki, a BLACKSNAKE takową nie jest. W tym partykularnym wypadku muzyka musi koniec końców obronić się sama, a z tym mamy proszę Państwa już akurat problem. Byłem litościwy podczas recenzowania poprzedniego krążka od nich, zatytułowanego „Lucifer’s Bride”, bo luz, który można było wyczuć wtedy w graniu kapeli zostawiał jednak pewien margines tolerancji dla braku profesjonalnego podejścia do realizacji tych czy innych partii. Tym razem jednak ‘Czarny Wąż’ przepełznął do etapu płyty III, na którym pewne rzeczy można stwierdzić już ponad wszelką wątpliwość, z oddającą rzeczywisty obraz sytuacji bezkompromisowością i zrobić to wręcz trzeba, bo sorki my dear rock’n’roll amigos, ale wygłaszanie opinii nieszczerych w muzyczno-krytycznych tekstach zwyczajnie szkodzi scenie. Podstawowy zarzut pod adresem 11 utworów, z którymi mam tu przyjemność wędruje w stronę Kamila Rusieckiego i jego wokalu. Zabieranie się za czysty śpiew nie jest w jego wypadku najlepszym pomysłem z możliwych. O ile bowiem w otwierającym „Carry the Cross” można jeszcze przymykać oko na poślizgi (choć i tu nie jest najłatwiej), o tyle podczas wypadającego na wskroś pokracznie i karykaturalnie refrenu „Scarecrow’s Song” uszy krwawią niczym kolejne ofiary Punishera na jego ścieżce do ostatecznej wendety i rzadko kiedy jest w tej kwestii lepiej (posłuchajcie choćby „Restless”). Zdecydowanie wolałem go w roli gitarzysty UNDERDARK i jeśli chce on zajść daleko ze swym obecnym szyldem, jestem zmuszony zalecić albo lekcje śpiewu czystego, albo eliminację tej techniki z jego palety warsztatowej i skupienie się na jakiejś formie screamingu, albo oddanie pozycji przy mikrofonie komuś, kto zwyczajnie śpiewa lepiej i zajęcie innego stanowiska w grupie. W eksplodującym niemal thrashową galopadą „Hag” dominuje właśnie wokal krzykliwy i on wypada na tej płycie znacznie, znacznie lepiej. Przez straszące ogniem piekielnym teksty („Carry the Cross”, „Circles of Hell”, „Seven Deadly Sins”) przemawia niekiedy apologetyczne kaznodziejstwo w oskarżycielskim tonie, które u mnie wywołuje co najwyżej uśmiech politowania na twarzy, ale ilu ludzi - tyle poglądów, a może Kamil chciał akurat szczerze wykrzyczeć w ten sposób to, co mu na wątrobie leży, a czyż może istnieć lepsza po temu tuba niż mikrofon w kapeli rockowej? Związek z tematyką religijno-sakralną podkreśla wykorzystanie klawiszy o brzmieniu organ piszczałkowych lub odpowiednich sampli, co nawet nieźle przegryza się z horror-rockowym kierunkiem, w jaki BLACKSNAKE co chwilę odbija i co uwypukla dodatkowo oprawa graficzna. Ciekawie jest w „RNR All Day”, gdzie dostajemy bardzo przyzwoity wokal od Dominiki Kobiałki, na co dzień gardłowej TENSION ZERO, oraz zgrabne, skrzypcowe solo Jana Gurana. Trzeba przyznać, że warstwa instrumentalna ciągnie ten materiał nieco ku górze. Riffologia wspomnianego wcześniej „RNR All Day”, „Things Have Changed”, „Seven Deadly Sins” czy “World of War” daje jakąś nadzieję na lepsze, ale jeśli muzycy BLACKSNAKE nie skupią się przede wszystkim na wcielaniu w życie ambitnego planu wyniesienia muzyki grupy na wyższy, warsztatowo-artystyczny poziom, przysłowiowy święty Boże nie pomoże i… ‘they’re gonna burn in hell’!
 

ocena:  5/ 10

www.youtube.com/channel/UCgVeDiWsfG5R-4WN5cIsFdw


www.metal-archives.com/bands/BlackSnake/122466


www.facebook.com/blacksnake.fb


autor: Kępol



<<<---powrót