| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DEAD HEAD

“Swine Plague”

Hammerheart Records (CD 2017) 

Prawdopodobnie nie będziemy kontynuować współpracy z holenderską Hammerheart Records. Koleś od promocji dał do zrozumienia, że nie podobają się mu recenzje w naszym serwisie, ale że wynika to raczej z jego  totalnego olewactwa i niekompetencji (ech, gdzie te czasy, gdy promocją w tej firmie zajmował się wspaniały człowiek, jakim był Patrick Savelkoul!...). Przykładowo nie odpowiedział na prośbę o zrobienie wywiadu z REBAELLIUN, choć wysłałem mu chyba z kilkanaście wiadomości w tej sprawie za pośrednictwem maila i Facebooka, a informacje, że koniecznie trzeba zrobić wywiad z brazylijską kapelą rozsyłał masowo co drugi dzień przez wiele tygodni. Inna rzecz, że HHR podupadło ostatnimi laty i wydaje albo to, co jest w ich zasięgu, albo wspiera część tamtejszej sceny, a większość tych wydawnictw jest zwyczajnie nijaka lub słaba. Zdarzają im się krótkie wzloty, a teraz to nawet chcą się ratować kontraktem z powracającym PESTILENCE, który wyda w 2018 roku nowy album właśnie u nich. Tymczasem mam jeszcze do opisania krążek innej powracającej kapeli z Holandii, jaką jest thrash metalowy DEAD HEAD. Faktycznie był to jeden z wielu zespołów, który działał w tym kraju i starał się przekuć po swojemu dźwięki zapoczątkowane przez gigantów pokroju KREATOR, SLAYER, SEPULTURA, SADUS czy EXODUS, ale czy był aby tak ciekawy, patrząc z perspektywy czasu? Nie dam sobie uciąć łapy, ale bardziej podobał mi się pod tym względem inny holenderski band OCCULT, który po odejściu wokalistki Rachel Heyzer do SINISTER przepoczwarzył się w agresywną brygadę LEGION OF THE DAMNED, ale ta była w stanie nagrać może ze dwa dobre materiały, a potem ‘zaginęła w akcji’… „Swine Plague”, czyli nowa propozycja DEAD HEAD, to rzeczywiście rzecz odświeżająca wczesną energię bardzo agresywnego thrash metalu w jego germańskiej, a po trosze też amerykańskiej postaci. Szybkie i bardzo szybkie tempa, a czasem odpowiednio rytmiczne zwolnienia, krótkie i piskliwe solówki gitarowe i momentami dość szczekliwy wokal to są te rzeczy, których można się tutaj spodziewać od początku do końca, a zdarzają się jeszcze do tego mięsiste partie basu (np. w „The Gates Beyond”) i niderlandzkie akcenty w tekstach. Ha, jest to zrobione wręcz zawodowo i myślę, że nawet wiele tych naszych starych thrash’owych kapel działających lat temu około 25 czy więcej nie byłoby w stanie osiągnąć takiego levelu, jak te stare ‘Wiatraki’ czy może raczej ‘Thrash’owe Tulipany’. Nie chciałbym jednak porównywać tego, że o ile w Holandii normalność była od wielu dekad i tym bardziej tak było lat temu 30, gdy zaczynały takie kapele, jak DEAD HEAD, to u nas muzycy zmagali się z podstawowymi kwestiami w rodzaju zakupu instrumentów czy znalezienia dla siebie sali prób. Nie sposób jednak nie docenić, że stare wygi z Holandii faktycznie ‘dokładają do pieca’ takimi numerami, jak „Helhuizen”, „Fortress of Greed” czy jeszcze kilkoma innymi i trochę sentymentalizmu ze mnie wyciągnęli tym materiałem ;-). Kiedy gitarzyści koszą swoimi wygrywanymi chyba sześćdziesiąt-czwórkami riffy i wymieniają się solówkami niczym King i Hannemann, to coś w moim metalowym serduchu drga mocniej. Wręcz powiem (czy napiszę), że umieją złowrogo zagrać niczym mniej black’owy, a bardziej thrash’owy VENOM, jak na przykład w „The Awakening” czy w „Eternity Destroyed”, a początek „The Day of the Devil” przywraca mnie do czasów, gdy „South of Heaven” SLAYER było moją muzyczną biblią. Nieźle się więc tego słucha, ale jeszcze trochę wody w Wiśle musi upłynąć, aby DEAD HEAD potwierdziło, że wróciło na dobre i w tak dobrej formie. Mawiają, że ‘jedna jaskółka wiosny nie czyni’ i trzymajmy się tego, OK?    
 

ocena:  7,5/ 10

www.deadhead.nl


www.facebook.com/deadheadthrash


www.hammerheart.com


autor: Diovis



<<<---powrót