| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DZÖ-NGA

“The Sachem’s Tales”

Avantgarde Musi (CD 2017) 

Zaintrygowała mnie ta formacja jeszcze zanim odpaliłem ich nową płytę dla Avantgarde Music. Dopatrzyłem się jednak pewnych nieścisłości, ale to pewnie z racji tego, że uznałem ich za pochodzących gdzieś z Rosji. Nazwa ma swój źródłosłów odnoszący się do tybetańskich wierzeń i koreluje z jedną z najwyższych gór w Himalajach, znaną u nas jako Kanczendzonga. Okładka utrzymana w klimacie fantasy od biedy może nawiązywać właśnie do jakiegoś monstrum z tamtych stron, ale im bardziej się zacząłem wgłębiać w ten projekt niejakiego Cryvasa, tym więcej sprzeczności odnajdowałem. Pal licho jednak, że różne mitologie mieszają się tutaj i da się wyczuć pewną znajomość tematu u tego gościa, ale czasem nie wie, w ‘jakim kościele bije dzwon’. Amerykański, jak się okazuje, projekt ma za sobą pełny album i split-epkę wydane w (sic!) Argentynie, a wspomnianego Cryvasa wspomagają sesyjny perkusista Aaron Maloney oraz wokalistka Grushenka Odegard - dziewczyna jak malowana, ale dość słaba wokalnie. Okazuje się to już w pierwszym właściwym utworze pt. „To the Great Salt Water”, który jednakże ma urokliwe, klimatyczne momenty, lecz brakuje tutaj odpowiedniego wypoziomowania wokalnych partii skrzeczącego Cryvasa i śpiewającej momentami gdzieś ‘obok linii’ Grushenki. Folkowo - black’owy charakter tej partii ujawnia się w wielu fragmentach i jeśli chodzi o akustyczne partie gitarowe, to jest całkiem nieźle (wystarczy posłuchać robiącej za intro miniatury „Midewiwin Lodge”), ale kiedy robi się atmosferycznie black metalowo, to słychać niedostatki brzmieniowe i warsztatowe, począwszy od mało przekonujących partii klawiszy, a na syntetycznej perkusji skończywszy. Od biedy można by powiedzieć, że aranże bywają tutaj dość udane, a nastrój zmienia się wielokrotnie nawet w ramach jednego utworu. Pomysłów Cryvasowi nie brakuje i chociaż są to najczęściej oklepane rzeczy typu pojawiające się w odpowiednim momencie odgłosy natury czy przechodzenie z norweskiego black metalu z połowy lat 90-ych w klimatyczność w stylu AGALLOCH, to jakiś potencjał można wyczuć. Zwrócił moją uwagę przykładowo niezwykle eteryczny numer „Halle Ravine” z całym tym anturażem gitary akustycznej, smyków i pianina, ale i w „Against the Northern Winds” są niezwykłe momenty, choć całość kojarzy się raczej z drugoligowymi projektami powstającymi jak grzyby po deszczu gdzieś tak na początku drugiej połowy lat 90-ych w Norwegii i nie tylko. Wyróżnikiem są na pewno gęsto zapodawane dźwięki gitar akustycznych, na bazie których budzą się już bardziej black metalowe demony. Szkoda tylko, że to wszystko jest nie wystarczająco oszlifowane i chwilami zanadto surowe i niekomfortowe w słuchaniu…  
 

ocena:  6/ 10

dzo-nga.bandcamp.com


www.facebook.com/dzongalives


www.avantgardemusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót