| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EVA CAN’T

“Gravatum”

My Kingdom Music (CD 2017) 

Działalność wielu kapel jest udokumentowana różnymi wydawnictwami, ale niektóre z nich są kompletnie nieznane światu. Cóż z tego, że wychodzi album ‘x’ wykonawcy ‘y’ w firmie ‘z’, gdy wiedzą o tym tylko rodzina i przyjaciele? Na ten przykład EVA CAN’T to formacja, która doczekała się już czwartego pełnego albumu, ale za cholerę nie da się odnaleźć ich poprzednich wydawnictw. Dopiero kiedy wydaniem zajęła się My Kingdom Music, to mają szansę objawić się komukolwiek. A jest w sumie na czym ucho zawiesić, bo to kawał nieźle zrobionej muzy, naprawdę dobrze brzmiącej i takiej, jaka mogła powstać we Włoszech. Pełnej specyficznej melancholii, melodyjnej, a przy tym progresywnej i dramaturgicznej. Już pierwszy, trwający 11 minut utwór „L’Alba Ci Rubò Il Silenzio” zaczyna się powoli, nieco ospale, aby z czasem zabrzmieć bardziej zadziornie i gitarowo, choć nie jest to bynajmniej czysty metal czy przesadnie pokombinowany progresyw. Jeśli by znajdować pewne drogowskazy którędy włoski zespół zmierza, to będą to KATATONIA, OPETH, AMORPHIS, TOOL, mniej pokręcone IN TORMENTATA QUIETE (w składzie jest nawet ktoś z tej grupy), RIVERSIDE, a nawet rzeczy gdzieś z pogranicza folk, black i post-metalu. Mimo wielowątkowości tej muzy, da się w tym odnaleźć myśl przewodnią, główne tematy i cechy wspólne dla wszystkich kawałków wypełniających „Gravatum”. Bazą dla poszczególnych fragmentów są gitary - raz z przesterami, innymi razy bez, mocny, wyrazisty bas, mocno wysunięte momentami bębny (za produkcję odpowiada w końcu perkusista Giuseppe Orlando z m.in. THE FORESHADOWING) i pełny głos wokalisty, który potrafi czasem ryknąć, ale zasadniczo stara się brzmieć w sposób wyważony i dopasowany do danego fragmentu muzycznego. Dodatkowo słychać w kolejnych numerach smyczkowe czy organowe smaczki. Dobrze dobrano też kolejność utworów, bo po rozbudowanym „L’Alba Ci Rubò Il Silenzio” następuje dość energiczny „Apostasia della Rovina”, a po nim taki bardziej rozmarzony, nasączony silnie wpływami folku „La Ronda di Ossa” i melancholijno - prog-rockowy, pod koniec ożywiający się mocniej „Oceano”. Z kolei „Terra” bazuje na dźwiękach pianina i emocjonalnym wokalu Simone Lanzoni’ego, a z początku spokojne „Gravatum” nawet nieźle się rozpędza. Ostatni na płycie, ponad 16-minutowy „Pittori del Fulgido Astratto” łączy te wszystkie wątki, ale moim zdaniem jest zanadto długi i przesadnie rozchwiany emocjonalnie, głównie dzięki wokalizom, które momentami trącą za bardzo ‘teatrem’. Poza tym ostatnim kawałkiem, w którym też zdarzają się świetne fragmenty (np. ten zaczynający się w siódmej minucie), materiał daje obraz naprawdę ambitnej i zgranej ekipy i chociaż słyszałem w takiej stylistyce trochę ciekawszych rzeczy, to z przyjemnością poznałem nieznaną mi do tej pory nazwę i to, co rzeźbią ci muzycy.  
 

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/evacantofficial


www.mykingdommusic.net


autor: Diovis



<<<---powrót