| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

GRAVESITE

“Neverending Trails of Skulls”

Xtreem Music (CD 2017) 

Słucham tego stuffu już któryś raz i za każdym razem rozbraja mnie ta „kołysanka” na początku płyty. Za chwilę kontrast jest już potężny, bo przecież GRAVESITE bynajmniej nie gra ballad i nie usypia. Włoska ekipa z doświadczonymi muzykami w składzie nie zamyka się w klatce i tak, jak na swoim debiucie, tak i na „Neverending Trails of Skulls” miesza różne sprawdzone mikstury i już za sprawą pierwszego, tytułowego numeru sprawia, że każdemu oldskul-maniakowi szczerzą się kły. To wszystko za sprawą prostoty tych dźwięków, ale i zgrabnego mieszania w konwencji, a nawet wokół niej. O ile w wielu kawałkach dosłyszeć się można konkretnych nawiązań do AUTOPSY, DEATH z trzech pierwszych trzech płyt, MASSACRE i CARCASS gdzieś tak z „Symphonies of Sickness”, ale bardziej z „Necroticism”, to pojawiają się tutaj i death/grindowe łomoty, wczesno-death/thrash’owa łupanka (taka powiedzmy z pogranicza włoskiego NECRODEATH i „jedynki” PESTILENCE), lekką ręką ‘odpalane’ solówki gitarowe, a nawet thrash metal zagrany ze swobodą i wpadający zajefajnie w ucho, tak jak na przykład we wstępnej fazie „Globar Disease Madness”. GRAVESITE nie dąży przy tym do zaistnienia w mainstreamie i pewnie nigdy im nie poszczęści bardziej niż teraz, gdy mają jeszcze póki co deal z Xtreem Music. Tym różni się ich muza od wielu innych, mało szczerych w wypowiedzi kapel z różnych generacji, że to są rzeczywiście dźwięki zagrane od serca, a nie wzorowane w losowy sposób na podstawie oglądania filmików w necie. Ci Włosi wręcz nie mają tego tak zwanego ‘makaroniarskiego’, leniwo -  olewackiego podejścia, które zresztą przekłada się na wiele kapel z regionu Morza Śródziemnego i potrafi świeżo zapodać pewne rzeczy zasłyszane przez starych repów już wieki temu. To ich mocny atut i dzięki temu potrafili przeskoczyć poprzedni album „Horrifying Nightmares”, ponieważ najwidoczniej umieją wyciągać pewne wnioski i podnieść sobie poprzeczkę wyżej. I to bez pójścia na kompromis, bo brzmią dokładnie tak, jak wiele świetnych kapel na początku lat 90-ych, a jednocześnie poskładali to tak, że słucha się tych ich niewymuszonych dźwięków, jak czegoś świeżego i zrobionego tu i teraz. Bez bajerów, ale i bez większych ograniczeń. Dlatego robi to wrażenie, bo wszystko jest na miejscu, w odpowiednich dawkach i dam następujący przykład: sample ze starego horroru we wstępie „Town of the Re-Animated” to jedyna wskazówka w tym temacie, a spokojny temat na początku „Swallowed In Darkness” też robi różnicę. Napiszę więcej - nawet dałbym im błogosławieństwo, gdyby poszerzyli ten album o jeden czy dwa numery więcej. Ale zgodnie ze starą zasadą - lepszy jest niedosyt, niż nadmiar. 
 

ocena:  9/ 10

www.facebook.com/gravesitedeathmetal


www.xtreemmusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót