| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

IMPURE WILHELMINA

“Radiation”

Season Of Mist Records (CD 2017) 

Nie wiem, czy w przypadku tej kapeli 20 lat stażu działa na korzyść Szwajcarów. Obserwuję scenę dość dokładnie i ta nazwa nigdy nie obiła mi się o uszy, choć ma już na koncie pięć pełnych płyt, a „Radiation” jest albumem numer sześć. Zaczynali podobno od post-core’owych dźwięków i z czasem skręcili mocniej w stronę rocka w jego bardziej melancholijnej postaci i jeśli ktoś rozpocznie swoją przygodę od tego materiału, to pewnie coś przeoczył, jako ja uczyniłem, ale to niczyja wina. Jeśli w swojej rodzimej Helwetii nie są wymieniani w jednym szeregu z CELTIC FROST, SAMAEL, GURD, ZATOKREV czy ELUVEITIE, to oznacza, że unikali utożsamiania ich z jakimkolwiek nurtem, który nas na co dzień interesuje. I w sumie tak jest. Przynajmniej w tym przypadku. „Radiation” to pozycja, na której poniekąd odbijają się echem późniejsze dokonania KATATONII, ANATHEMY czy TIAMAT, ale z drugiej strony ten ich rockowy pazur jest ‘pod ścisłym nadzorem’ tego, co dzieje się od pewnego czasu na amerykańskiej scenie, która niby jest tak ‘do przodu’, a wciska nam cały czas jakieś badziewia z melodyjnymi wokalami i pseudo-eksplodującymi hałasami prokurowanymi przez gitary. Wiecie, chodzi mi o te wszystkie rzeczy z nazwami, których już nawet staram się nie zapamiętywać… Ten dysonans między czymś, co trawię i jakimś takim rockiem z gęstymi, będącymi w ramach jakiegoś tam ‘post-czegoś’ partiami gitar a bełkotem w nie wiadomo jakim stylu jest tutaj słyszalny aż nadto. IMPURE WILHELMINA czasem nie ma pomysłu na ten niby przystępny rodzaj grania i to, co na przykład włoskie PTSD świetnie wykorzystało swego czasu, tu leci sobie, my słuchamy i nic nie zostaje pod czaszką. Pozornie nie tylko gitarzyści robią swoje i rzeźbią mocno, bo bas też poleci swoją trasą i bębny huczą na całego rytmicznymi łamańcami lub nastrój na jakiś czas się uspokaja aż podejrzanie mocno, jak na przykład w początkowej fazie „We Need a New Sun”, ale wystarczy sobie posłuchać, jak swobodnie radzi sobie z tym wspomniana KATATONIA i chyba nie muszę już nic dodawać. Mam wrażenie, że komercyjnego sukcesu „Radiation” nie osiągnie, a i nie znajdzie fanów wśród bardzo różnorodnych wydawnictw wypuszczanych przez Season Of Mist. 
 

ocena:  6/ 10

www.impurenet.com


www.facebook.com/impurewilhelmina


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót