| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

IN TORMENTATA QUIETE

“Finestatico”

My Kingdom Music (CD 2017) 

IN TORMENTATA QUIETE jest zespołem, który nigdy nie stanie się wiodącą siłą na metalowej scenie i będzie, bo będzie. Ich ambicje co prawda sięgają gdzieś poza pewne szablony muzyczne, ale tak na albumie „Teatroelementale” z 2009 roku, jak i na przedostatnim, „Cromagia” z 2014 roku, wizja była dość niespójna, a dźwięki można określić jako pozlepiane z różnych szuflad i stanowiące o ‘przeroście formy nad treścią’. Wiele szkodzi tej włoskiej formacji to, że cały czas porównuje się ich do niedoścignionego wzorca, jakim jest dla większości enigmatyczny twór DEVIL DOLL. Co prawda wskazuje się na podobieństwa głównie poprzez pewną teatralność i rozmach, lecz tak naprawdę poza pewnymi elementami awangardowymi niewiele łączy obie grupy. „Finestatico” zaczyna się metalowym atakiem w „Zero” i to takim kojarzącym się z wczesnym CRADLE OF FILTH, ale jest to zwyczajna zmyłka. Z czasem wszystko to rozmywa się w takim zwyczajnym i typowym dla drugiej połowy lat 90-ych ubiegłego stulecia podziale wokaliz między Marco Vitale (wrzaski, skrzeki, growle), Simone Lanzoni’ego (czyste wokale) i Irene Pettito (żeński głos), które dominują nad muzą, a ta raczej nie wychodzi już poza pewne ramki gothic metalu i może jedynie w nastrojowym, bardziej nasyconym elektroniką „Demiurgo” oddala się od tego standardu. Zdarzają się oczywiście ciekawe melodie i aranże, ale na ogół przypominają to, co w pewnym momencie zaczęła grać norweska TRISTANIA, a co miało być perfekcyjnym mariażem elementów gotyckich i metalowych. Ośmioosobowy na „Finestatico” skład uzupełnia klarnecistka Irene Panfili, którą nawet postawili obok siebie na zdjęciach promocyjnych zespołu, ale jej wkład w płytę jest w sumie nieduży. Zastanawiam się więc gdzie tak naprawdę są te elementy progresywnego rocka, awangardowego metalu czy muzyki quasi-filmowej, bo zdarzają się rzadko i są raczej dodatkiem do może i bardziej zwartej niż w przeszłości całości, jednak bez większego wpływu na odbiór albumu. Emocje emocjami i jest tu ich wiele, ale nie wyszło z tego żadne potężne arcydzieło, a i żaden z utworów nie jest jakoś specjalnie wyróżniający się wśród innych. A na koniec pytanie retoryczne - czyż podobnych słów nie użyłem w recenzji CD „Cromagia”?...   
 

ocena:  4/ 10

www.intormentataquiete.com


www.facebook.com/intormentataquiete


www.mykingdommusic.net


autor: Diovis



<<<---powrót