| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

INFESTUS

„Dresses of Darkness”

Club Inferno Ent. (MCD 2017) 

Nie mam cholernego pojęcia co przemawia za wydawaniem materiałów, jak ten. Czy chodzi o to, że zespół jest z rzadko pojawiającej się w metalu Wenezueli? A może ktoś z firmy wypuszczającej ten mini-album wciąż z łezką w oku wspomina wczesne płyty MOONSPELL, CRADLE OF FILTH i TIAMAT? W każdym bądź razie, może i „Dresses of Darkness” brzmi jako tako znośnie, przypomina pewne produkcje sprzed dwóch dekad i porusza uniwersalne tematy wampiryczno - mroczne, ale poza tym to rzecz wtórna, mało oryginalna, mocno anachroniczna i będąca tylko odpryskiem wspomnianych zespołów i ich nawet średnio udanych albumów. Każdy, kto trochę zna twórczość owych kapel, przekona się, że INFESTUS kopiuje w bardzo przeciętny sposób pomysły sprzed lat i nawet nie stara się odświeżać ich czy wzbogacać w jakikolwiek sposób. Oklepane motywy organów w intro „Vampirica”, klawiszowo - gitarowych motywów czy wokali nagranych we wręcz amatorski sposób (a w „Lobizon” czyste wokale są po prostu beznadziejne) kładą ten materiał już po paru minutach. Ta ‘wampiryczność’ Wenezuelczyków jest zwyczajnie tandetna, miałka i przypomina akcję w ichnich ‘operach mydlanych’, które swego czasu emitowała nasza telewizja. Pewnie gdyby grupa wrzuciła ten stuff gdzieś w necie, to ‘pies z kulawą nogą’ by się zainteresować, ale wcale nie będzie lepiej z nim po wydaniu go przez firmę-satelitę My Kingdom Music. Bardzo mnie dziwi, że ktoś w to zainwestował kasę, bo ja na przykład po napisaniu tej recenzji za moment zapomnę, że czegoś takiego słuchałem. Naprawdę szkoda czasu i kasy na to coś. I jeszcze ta okładka… czyż nie jest zerżnięta z któregoś frontcoverów Kredek?
 

ocena:  1/ 10

www.facebook.com/infestusvampire


www.mykingdommusic.net/club-inferno


autor: Diovis



<<<---powrót