| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DARK ORDER

"Cold War of the Condor"

Battlegod Productions (CD 2010) 

Z DARK ORDER zetknąłem się przy okazji jednej z ich poprzednich płyt. Pechowo trafili na totalną bessę, jak chodzi o thrash metal, a do tego jeszcze pochodzą z dalekiej Australii, co automatycznie zmniejsza ich siłę przebicia, bo gro produkcji z dalekich Antypodów jest jakoś po macoszemu traktowane w Europie czy Stanach. Może tamten materiał, którego tytułu już nawet nie pamiętam, nie wyróżniał się niczym szczególnym, ale kapela grała w taki sposób, bo widocznie tak chciała i zwyczajnie to lubiła. Teraz, w 2010 roku trafili na thrash'ową hossę i coś czuję, że historia niestety się powtórzy. Nie uprzedzajmy jednak faktów. "Cold War of Condor" to kawał solidnego thrash metalu, który dodatkowo jest podparty tekstowym konceptem dotyczącym czasów dyktatury Augusto Pinocheta w Chile. Z jednej strony ciekawa i bardzo edukacyjna opowieść, ale z drugiej strony zapytacie - co ten temat ma wspólnego z australijską kapelą? Ano to, że w krwi części muzyków DARK ORDER płynie południowoamerykańska krew, a więc w taki czy siaki sposób mogą współodczuwać to, co przeżyli ich hiszpańskojęzyczni bracia. Pewnie dlatego, w dużej mierze, na tej płycie panują gorące temperatury, jeśli można użyć tej klimatycznej przenośni do energetycznego, thrash'owego stuffu. Pierwsze trzy numery na krążku to przede wszystkim szybka, ale przy tym inteligentna jazda, która przypomina dokonania SLAYER'a, w nieco mniejszym stopniu TESTAMENT. Latynoskie, nieco spokojniejsze dźwięki przynosi "A Lament For Victor Jara", natomiast bardziej różnorodne granie słychać w "Tears of the Exiled" (od akustycznych podkładów, poprzez motoryczne, tak zwane 'groove' riffy, po death'owe wokalizy), jeszcze bardziej pokombinowany i opatrzony mroczną atmosferą jest kawałek "Villa Grimaldi", w którym pojawiają się nawet bardziej hard-core'owe akcenty w wokalizach a la SLAYER z tego ich bardziej inspirowanego punkiem okresu. A tak swoją drogą, w tym momencie miałem skojarzenia z podobnie skonstruowanym nowym albumem naszego krajowego HELLIAS. Tak samo DARK ORDER stara się odpowiednio balansować klasyczne rzeczy z tymi nieco nowocześniej brzmiącymi i nie tak znowu ortodoksyjnymi, stąd duża dawka konkretnych riffów, ogrom solowych partii gitar, bardzo różne wokale, ale i trochę rozwiązań, których nie sposób było znaleźć na thrash'owych produkcjach sprzed 20 i więcej lat. Tak czy siak, na "Cold War of the Condor" króluje głównie thrash w jego różnych postaciach i na tym poprzestańmy. Jedną sprawą, która może być na niekorzyść tego wydawnictwa jest to, że australijska załoga wrzuciła na dysk zbyt dużą ilość materiału, bowiem ponad 76 minut w jednej dawce to za wiele. Nawet jeśli nie mamy tu do czynienia z graniem utrzymanym w takich samych tempach.

ocena:  7,5/ 10

www.darkorder.com.au


www.myspace.com/darkorder


www.battlegod-productions.com


www.myspace.com/battlegodproductions


autor: Diovis



<<<---powrót