| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MINDKULT

“Lucifer’s Dream”

Transcending Obscurity Records (CD 2017) 

Jak widzę, ofiarą pewnego trendu stał się w końcu i Kunal z hinduskiej Transcending Obscurity Records. Przykładowo podpisał kontrakt z amerykańskim MINDKULT, które wpisuje się w to, o czym piszę przy okazji wielu recenzji kapel ze Stanów. Nie jest dla mnie świeżynką, że tamtejsze, ale i coraz bardziej także europejskie grupy popadają w okultystyczno - lucyferiańskie klimaty, ale w tym przypadku bardziej wchodzi to w ujęcie tematu w sposób sludge’owo - doom’owo - stonerowo - psychodelic/hard rockowy. Brudne, oparte na nostalgii za latami 70-ymi brzmienie łatwo jest przypasować do pewnej fali zespołów, dla których głównym wzorcem jest oczywiście BLACK SABBATH z wszystkimi przyległościami, co oznacza oprócz prostego prowadzenia bazowych tematów trochę melodycznych tematów, całe mnóstwo psychodeliczno - transowych improwizacji i dość anemiczne wokale, ale to akurat mnie nie dziwi, ponieważ MINDKULT to tak naprawdę tylko jeden człowiek - Fowst, który zajmuje się wszystkim i nie jest on bynajmniej ‘Człowiekiem Renesansu’. Wszelkie niedostatki „Lucifer’s Dream” zrzucam więc na karby tego, że tak naprawdę trudno jest opanować każdy z instrumentów i to dlatego debiutancki materiał tego one-man bandu brzmi tak, jak brzmi. Niezwykle surowo, momentami niedostatecznie nawet jak na muzykę wzorowaną na tym, jak to bywało lat temu, powiedzmy czterdzieści z dużym okładem. Może ktoś z nowego narybku fanów nabierze się na ten ‘vintage’, bo parę momentów ukazuje niezwykłe wyczucie dawnych czasów, ale wierzcie mi lub nie, ale w tamtej epoce, gdy nie było takiej konkurencji jak dzisiaj, ten materiał by przepadł. No chyba, że Fowst miałby jakieś niezwykłe szczęście i to właśnie on byłby tym ‘Wybrańcem Losu’. Tak to trochę w owych czasach działało, ale z perspektywy obecnych czasów bardziej wiarygodnie brzmi choćby takie trochę niełatwe w odbiorze EXPO 70, które brzmi bardziej wiarygodnie z tą całą swoją psychodelią, a „Lucifer’s Dream” za bardzo popada w pewną amatorszczyznę i zwyczajne nudziarstwo, może poza momentami całkiem udanym kawałkiem numerem tytułowym, ale kto będzie czekał w tych czasach przez ponad pół godziny na ciekawsze podrygi jakiegoś tam wykonawcy?... Już parę ładnych lat temu - gdy jeszcze nie było takiego boomu na ten ruch ‘retro’ - pisałem o podobnych kapelach, że zaginą z takich czy innych względów i miałem (nie)stety rację. Po niektórych już śladu nie ma i obawiam się, że MINDKULT za jakiś czas podzieli ich los.  
 

ocena:  3/ 10

mindkult.bandcamp.com


www.facebook.com/mindkult


tometal.com


autor: Diovis



<<<---powrót