| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EVOCATION

"Apocalyptic"

Cyclone Empire (CD 2010) 

Niemalże 20 lat minęło od wydania na świat pierwszego dechu przez szwedzkie EVOCATION. Ale po długim czasie impasu, jaki nastąpił wkrótce po wydaniu drugiego demo (właściwie to promo), w 1992 roku - czyli bardzo szybko po powstaniu grupy - dopiero w 2006 roku grupa ocknęła się na dłużej (taką mam nadzieję!) i w przeciągu lat 2007-2010 wypuścili trzy pełne albumy - co jeden, to lepszy. Można słać kalumnie, że - co to?!, "wrócili, bo szwedzki decior jest w modzie", albo że "odgrzewają stare kotlety"... Bzdura! Bullshit! Jeszcze "jedynka" "Tales From the Tomb", będąca rozgrzewką, przetarciem szlaku i właściwym debiutem, może być określana jako powrót do korzeni i czysto szwedzka produkcja, jakby rodem z początku lat 90-ych. Ale takimi słowy nie można już nazwać drugiego albumu pt. "Dead Calm Chaos", a już na pewno najświeższej produkcji o tytule "Apocalyptic". Owszem, EVOCATION jest na wskroś "szwedzki" i tego się nie da odkryć, ale cóż za smakołyk wypuścili ci panowie ze swoich trzewi, gardeł, rąk i palców! Ta płyta ma w sobie wszystkie najlepsze cechy oldskulowego grania, do czego dorzucili dojrzałe kompozycje i rozwojowe sytuacje, bo to już nie tylko nawiązywanie do przeszłości, a nowa inkarnacja DM made in Sweden i coś nowego powstałego na kanwie starego. Jeszcze bardzo dismemberowski "Sweet Obsession" wyznacza tok myślenia, że EVOCATION tak po prawdzie tkwi obiema rękoma i nogami w "zapiaszczonym" brzmieniu gitar, miarowej rytmice i tych charakterystycznych melodyjnych solówkach, ale z każdym kolejnym utworem można tylko przecierać oczy (a może uszy?) ze zdziwienia, ponieważ to, co zapodano na "Apocalyptic" błyszczy wszelkimi najlepszymi barwami "śmiertelnego" grzańska. Jeśli już koniecznie próbować wtłoczyć gdzieś aktualne brzmienie EVOCATION, to powiedziałbym, że mi mocno kojarzy się z tym, co robiło niegdyś EDGE OF SANITY. Ale tutaj nie tylko ten cacy sound odmierza czas spędzany z tym materiałem. Rajcować mogą i same utwory, które w prostocie swojej są genialne, operując odpowiednio zbalansowaną rytmiką i dynamiką, melodycznymi wstawkami, dwoma, często nałożonymi na siebie wokalami (growl i wrzask), chwytliwymi (w sensie death metalu) refrenami oraz różnorodnością stuffu. Wystarczy wspomnieć o cholernie ciężkich pochodach gitar, basu i perkusji w "Infamy", odchodzącym od stereotypu, mocnym, ciężkim i demonicznym "Reunion In War" czy kilku innych fragmentach tego krążka. Szczerze namawiam, by się o tym przekonać na własne uszy. Jak to napisał Manstein w recenzji "Tales From the Tomb" umieszczonej na naszych stronach? "Sweden rules!". Ja dodałbym do tego - EVOCATION rules!

ocena:  9/ 10

www.evocation.se


www.myspace.com/swedenevocation


www.cyclone-empire.com


autor: Diovis



<<<---powrót