| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MOUNTAIN THRONE

"Serpent's Heathland"

Cyclone Empire (EP 2010) 

Dopiero co postawiłem ostatnią kropkę w recenzji najnowszej płyty niemieckiego MIRROR OF DECEPTION, a już dostaję do oceny kolejny przejaw aktywności artystycznej Andreasa Tallera i Jochena Mullera, którzy we wspomnianym zespole grali według kolejności na: basie i perkusji. W MOUNTAIN THRONE obsługują oni prawie te same instrumenty (Andreas wymienił bas na gitarę) i kolejną rzeczą, która nie licząc składu personalnego ulega tutaj zmianie to skład procentowy roztworu, jaki przy okazji "A Smouldering Fire" udało się uzyskać. Na "Serpent's Heathland" mamy po prostu więcej heavy metalu. Cała reszta to oldschoolowy doom tej samej sabbathowskiej szkoły, z którego czerpali zarówno CANDLEMASS, jak i TROUBLE, czy PENTAGRAM i echa muzyki wszystkich tych zespołów pobrzmiewają tu zdecydowanie wyraźnie. A jeśli ktoś jest bardziej dociekliwy i oczekuje dokładniejszej specyfikacji zawartego, na powyższym EP, materiału, to mnie wystarczy dodać w zasadzie tylko tyle, że w przeciwieństwie do nabytku kapeli macierzystej gitarowo - perkusyjnego duetu, w muzyce MOUNTAIN THRONE nie znajdziemy raczej elementów, jakie przywołały w mojej pamięci dzieła późnego BATHORY. Zamiast tego zwęszyć można ducha wczesnych dokonań JUDAS PRIEST z takiego choćby "British Steel". Nawet wokal przypomina miejscami manierę dziadziusia Halforda i to chyba właściwa dla mnie chwila, by przyznać się do pewnej sprzeczności . Otóż, w swoich rozważaniach na temat "A Smouldering Fire" stwierdziłem, być może nie do końca roztropnie, że panowie lepiej odnajdują się w przygnębionych, nostalgicznych, doomowych depresantach, niźli w utworach, że tak powiem - żywszych. Tutaj już otwierający "Altar of Reason" zadaje owemu stwierdzeniu kłam. Zaraz po wstępie a la "Samarithan" (z dorobku Brata Marcolina i zakonu w jakim niegdyś służył) mamy szarpane riffy utrzymane w zdecydowanie bardziej witalnym tempie, w jakim zespół odnajduje się jak widać - całkiem nieźle. Następny, "Endtime". jest jeszcze szybszy i mówiąc krótko - jeszcze lepszy. Już sam otwierający go riff to wyśmienitość! Wyborne kostkowanie przenika człowieka na wylot, a takiego heavymetalowego galopu, jaki dalej rusza z kopyta i takiego refrenu nie powstydziliby się ani IRON MAIDEN z okresu "The Number of the Beast" ani DIO na "Holy Diver" (najwidoczniej pierwszy napis jaki od razu rzuca się w oczy po wejściu na profil MySpace grupy nie jest przypadkowy). Widać poza tym od razu kto komponował przynajmniej część materiału na ostatni MIRROR OF DECEPTION, bowiem i tutaj również nie obyło się bez symbolicznego, krótkiego, bezwokalowego przerywnika. Jest jeszcze jeden odnośnik, jaki przyszedł mi do głowy, a jest nim PARADISE LOST z płyty "Icon", do której zostałem przekierowany podczas słuchania piątego, zamykającego lokal "The Marry Men". Mimo, że Epka wypłynęła raptem w tamtym roku, mamy do czynienia z materiałem jaki stylistycznie można by datować najpóźniej na środek lat osiemdziesiątych, co nie ukrywam, mnie akurat cieszy. Pokazuje bowiem, że zacne, dla pewnych nurtów muzyki metalowej czasy, nie poszły w żadnym wypadku w las.

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/mountainthrone


www.cyclone-empire.com


autor: Kępol



<<<---powrót