| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SILENT STREAM OF GODLESS ELEGY

"Návaz"

Season Of Mist Records (CD 2011) 

Czeska formacja SILENT STREAM OF GODLESS ELEGY od powstania w 1995 roku konsekwentnie podążała folkmetalową drogą. Folkmetalową w pełni tego słowa znaczeniu, z autentycznym ludowym instrumentarium. Tegoroczny "Návaz" jest kwintesencją i kropką nad i w twórczości SSOGE. Tytułowy návaz to po prostu amulet, zrobiony z zrobiony z włosów, liści czarnej porzeczki, popiołu i innych nietypowych składników naturalnego pochodzenia. Tytuł ten idealnie oddaje dźwięki zawarte na tym krążku. Od pierwszego kawałka ("Mokoš") przysłowiowe ciary przechodzą po plecach przy kolejnych riffach wspomaganych niesamowicie brzmiącą wiolonczelą, skrzypcami i cymbałami. Uwagę zwracają teksty pisane przez wokalistkę - to nie jest blackmetalowa batalistyka, to jest autentyczne sięgnięcie do słowiańskiej mitologii i wierzeń, a poetyka kawałków naprawdę zaskakuje swoją urokliwością i oddaniem piękna Moraw, być może też dlatego, że SSOGE zawsze bliższe było doom metalowi niż blackowi. "Návaz" jest też jak do tej pory najbardziej folkową płytą w dyskografii SSOGE, płytą, która pokazuje plecy przereklamowanemu ELUVEITIE oraz takim tuzom, jak rosyjska ARKONA czy łotewski SKYFORGER (mimo całej mojej sympatii do wymienionych). SSOGE postawili na nastrojowy kobiecy śpiew uzupełniany męskimi wokalizami i tylko od czasu do czasu growlem, co w tej dawce folku w metalu jest rozwiązaniem optymalnym. Ta płyta ma moc bez "darcia ryja" i bez wściekle przesterowanych gitar, jej moc leży w sile folkowego brzmienia. Stąd też i balladowe "Přísahám", bliższe stylistycznie zaprzyjaźnionej ze SSOGE innej morawskiej ekipy T.K.O., jak i energetyczna "Slava" zagrana metalowo, ale w oparciu o melodię ludową. Kwintesencją płyty jest przedostatni ósmy kawałek zatytułowany "Pramen, co vi" zagrany bez typowego dla kapel pagan metalowych patosu, ale za to mający w sobie tyle mocy, że można by nią obdzielić kilkanaście innych folkmetalowych krążków.

Podsumowując: SSOGE postawili na folk i na realizację płyty u porządnego producenta - ex. Helloweena Rolanda Grapowa w jego studio. Był to krok bardzo rozsądny. 2011 rok dopiero co się rozpoczął, ale SSOGE już teraz bardzo wysoko podnieśli poprzeczkę konkurencji. Ta płyta będzie (już jest) jedną z najważniejszych w światowym folkmetalu, a ja cieszę się, że jedna z moich ulubionych kapel tego nurtu zaliczyła przepiękny progress. Czekam na koncerty, oby także w Polsce.

ocena:  10/ 10

www.ssoge.com


www.myspace.com/ssoge


www.season-of-mist.com


autor: V.Ziutek



<<<---powrót