| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SUPERBIA

"Overcoming the Pain"

My Kingdom Music (CD 2010) 

Włosi z My Kingdom Music upatrzyli sobie surowiec, w przypadku którego argumentów sprzedażowych nie będzie trzeba szukać na siłę. W roku minionym różne dziwne rzeczy w siedzibie wspomnianej wytwórni musiały mieć miejsce, skoro różnie było z poziomem muzycznym tłoczonych przez nich krążków. Jakby na osłodę i na wzmocnienie tych pozytywnych wrażeń zostałem obdarowany materiałem, jaki obiecał mi bardzo, ale to bardzo wiele. Hasło brzmi SUPERBIA. Zespół jest takiego samego pochodzenia, co i rzeczony lejbel, co oznacza, że wydawcy cały czas trzymają rękę na pulsie i zamiast kierować swój wzrok w jakieś dziwne z tamtejszej perspektywy zakątki kuli ziemskiej, potrafią docenić co ich. Za to im chwała, albowiem debiutancki stuff zespołu, przynosi taką dawkę wyśmienitego grania, że jedynym czego można sobie życzyć, gdy krążek przestanie się obracać, jest kolejne okrążenie. Spłycając sprawę w jednym zdaniu grupa wykonuje progresywny death metal i tak właściwie wystarczyłoby napisać tylko tyle, że oparli swój styl o filar amerykańskiej tradycji takiego grania prosto z Florydy. Mamy więc gitarę, która miejscami zahacza bardzo, ale to bardzo dosłownie o rejestry brzmieniowe wiosła samego Schuldinera ("Alpha And Omega"), a i CYNIC czy ATHEIST też gdzieniegdzie swoje trzy pesos dorzucili. Może nie wszystko brzmi tu od razu nie wiadomo jak profesjonalnie (zbyt krystaliczne brzmienie talerzy), ale myślę, że dopatrywanie się na "Overcoming the Pain" podobnych uchybień to zadanie dla kogoś, kto swoją prawdziwą przygodę z muzyką ma już dawno za sobą i jedyne co mu pozostało, to sarkać na każdy jeden dźwięk, zanim porządnie wybrzmi on w jego głowie. Nie dajcie się zwieść nie do końca udanej okładce, panowie i panie. Już "Black Sun" otwiera płytę godnie i wymierzając pierwszy cios sprawia, że nie wiemy czy słuchać solówek, machać głową, czy rozpływać się w melodiach. Dzieje się dużo. Eksplozja wspomnianego solo w połączeniu z gitarą rytmiczną przypomina tę, jaka ma miejsce na "Recreation Day" EVERGREY'a w utworze "The Great Deceiver" (czyli utkana jest na powermetalową modłę) i myślę, że na tym nie skończą się skojarzenia ze Szwecją. Nie uciekając od ekipy Toma Englunda, można wskazać jeszcze na taki choćby "Paranoid Insomnia", którego mistyczny klimat od razu przywołuje w pamięci takie numery z dorobku EVERGREY, jak choćby "Dark Waters", czy "Ambassador". Drugi na rozkładzie, "One Last Time", to utwór, w którym muzycy bez zbędnego szczypania się z czymkolwiek pokazują na co tak naprawdę ich stać. Ten refren to istny miodzik dla uszu. Jak ja kocham tak umiejętną syntezę zdrowego łojenia ze zgrabną melodią, nie wytrzymam! Nie zdejmując palucha z miejsca uprzednio wskazanego na mapie, można, a nawet trzeba wymienić tu śmietankę tamtejszego melo death metalu. IN FLAMES, DARK TRANQUILITY, czy AT THE GATES aż się proszą, by ich przywołać. Dalej w "Embracing the Evil" basista nie próżnuje, a wokal to jakby lustrzane pod tym względem odbicie samego lidera DEATH. Nie obędzie się bez ozdobników i w "Embracing..." znajdziemy jeszcze klimatyczny przekładaniec, a w takim "Silenzio & Vuoto" , czy "Before Dying" kobiecy wokal (w tym drugim przypadku w refrenie), choć w "Alpha And Omega" brzmi on bardziej przekonująco. Powoli dochodzę do wniosku, że musiałbym przeanalizować tu właściwie całą setlistę, by nie pominąć żadnego utworu, na który warto zwrócić uwagę, więc wspomnę może jeszcze tylko, że ATHEIST odzywa się jak dla mnie najsilniej w "Panta Rei" i że nad całością płyty unosi się (bardziej świadomie lub też mniej) duch naszego rodzimego TENEBRIS z płyty "Leaving of Distortion Soul". Brak tu bowiem słabszych, "dosztukowanych" kompozycji, a w takiej sytuacji jakiekolwiek mankamenty nie mają prawa głosu!

ocena:  9/ 10

www.myspace.com/superbiaband


www.mykingdommusic.net/


autor: Kępol



<<<---powrót