| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ALTER BRIDGE

"AB III"

Roadrunner Records (CD 2010 ) 

Ten tekst może mnie pokazać od nieco innej strony i nie zdziwiłbym się gdyby wielu z Was złapało się za głowy. No bo jak ktoś dający upust swej miłości do takiego DEICIDE, czy NECROPHOBIC (czyli zespołów, jakie wypowiedziały liryczną wojnę prorokowi sprzed dwóch mileniów) może wypowiadać się ciepło o kapeli, której dorobek wsparty jest płaszczyzną tekstową, w której słowa wspomnianej postaci (nie ważne czy w ujęciu religijnym, czy też historycznym) odbijają się wręcz mentorskim echem? Chodzi oczywiście o grupę, od której to, o czym poniżej, tak naprawdę się zaczęło, czyli amerykańskiego CREEDA i odpowiadając na postawione chwilę temu pytanie - owszem, wszystko jest dla ludzi;] Spokojnie, nie zamierzam 'nawracać się?' na 'jedynie słuszną' na miedzach IV RP, mentalną drogę. Po prostu nie przeszkadza mi, gdy ktoś pisze o tym, o czym mowa w sposób inteligentny, gdy tak jak Scott Stapp patrzy na to wszystko przez pryzmat swych własnych doświadczeń czy głębszych przemyśleń. Płyty takie jak "Wheathered", czy "My Own Prison" stanowią dla mnie istne pudełko z sentymentalnym odlotem, towarzyszyły mi bowiem w niezwykle kluczowych chwilach mego życia. A jakich? Chcielibyście wiedzieć, hehe. Co do genezy projektu ALTER BRIDGE (no bo w końcu to on jest bohaterem owych kilku zdań), to wystarczyłoby posłużyć się, być może ciut humorystycznie, znanym powiedzonkiem, że 'gdy kota nie ma, to myszy harcują'. Gdy w roku 2003 wieść o rozpadzie CREED obiegła świat, a Stapp wziął się za nagrywanie (jak się później okazało o wiele lepszego niż wyczekiwany "Full Circle" macierzystej, reaktywowanej formacji) albumu studyjnego "The Great Divide", Tremonti (gitara prowadząca) i Phillips (perkusja), zamiast siedzieć cicho, zadzwonili do starego zioma nazwiskiem Brian Marshall (bas) i ściągnąwszy do składu Milesa Kennedy'ego powołali do życia właśnie ALTER BRIDGE. Niezaprzeczalny talent wokalny Kennedyego został już dostrzeżony i doceniony przez wielu, w tym przez samego Slasha, który na swym solowym krążku powierzył mu śpiewanie w aż dwóch utworach (aż, bo w niemal każdym mamy innego gardłowego, wśród których struny zdzierają takie sławy jak Osbourne, Cornell czy Kilmister) i z tego co pamiętam miał zabrać go w trasę promującą "Slash". Tak czy inaczej, już w utworze otwierającym "AB III", czyli rozkręcającym się spokojnie "Slip To the Void" słyszymy wyraźnie, że to kawał naprawdę nie byle jakiego, świeżego głosu. Od razu słychać, że wyciszenie przesterów i postawienie za mikrofonem Milesa wniosło do dyskografii muzyków dużo tlenu, co stanowi niewątpliwy plus. Z drugiej strony patrząc, nikt nie zwątpi gdzie tkwią korzenie stylistyczne tych muzyków, bo materiał spłodzony na potrzeby tej płyty, byłby bez pewnych zabiegów wręcz idealny na kolejne wydawnictwo CREED. Mnie to naprawdę nie przeszkadza, gdy słyszę tak niesamowite numery jak choćby balladowy "Wonderful Life", czy "Show Me a Sign". A taki żywszy "I Know It Hurts"? Miód! Gitarka iskrzy ile sił, sekcja mocna, a refren po prostu rozwiązuje sznurowadła u butów! Nie można pominąć dwóch ostatnich numerów, czyli również dość balladowych i naprawdę rozkładających: "Life Must Go On", czy "Words Darker Than Their Wings". No... i może jeszcze taki "Ghost of Days Gone By"... Dzieje się tu również sporo w kwestii samych aranżacji. Wachlarz brzmień wręcz zdumiewa. Mimo, iż album jest, jak już wspomniałem pozbawiony charakterystycznych dla CREEDA, post grungowo - nu metalowych riffów, dostajemy tu w jadaczkę, niemal thrash metalową petardą pod tytułem "Isolation", a i w "Still Remains" mała galopada się odzywa. Są też wpadki, jak choćby "Couer D'alene", gdzie przesadnych odwołań do dorobku kultowego szyldu nie rekompensuje żaden dobry fragment. Podsumowując wychodzi album, jaki śmiało można postawić obok najlepszych osiągnięć CREED, czy obok, jeszcze raz podkreślam - wyśmienitego albumu solowego Scotta Stappa. Mimo banalnego tytułu i wyczuwalnej wtórności, dość świeża, przepiękna, czarująca muzyka. Agnieszce Wilk ocena: 8,5/10

ocena:  8,5/ 10

www.alterbridge.com


jp.myspace.com/alterbridge


autor: Kępol



<<<---powrót