| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

AURVANDIL

"Ferd"

Eisenwald Tonschmiede (CD-EP 2011) 

Chyba nigdy nie przestanie mnie dziwić wyjątkowa odporność na wyszukiwanie tandety i chłamu przez niektórych wydawców, a co za tym idzie - kompletna głuchota tychże decydentów. Żeby ująć to jeszcze mniej szlachetnie i bardziej obrazowo - to, co na przykład norweskiemu KAMPFAR czy wczesnemu ULVER'owi wyszło przynajmniej słuchalnie, tu zostało spieprzone dokumentnie. Wystarczy przetrwać (naprawdę życzę wytrwałości!) przez ponad 6-minutowe intro pt. "Peregrination I", by przekonać się, że autor całkowicie nie czuje folkowego ducha, bo pseudo-ludowa melodyjka wygrywana na gitarze świadczy o tym, że Aurvandil z AURVANDIL chyba przeżył w dzieciństwie traumę i wciąż podświadomie to w nim tkwi. Nie lepiej jest, gdy francuski one-man band zaczyna wchodzić w zdecydowanie black'owe klimaty. Wyświechtane kreowanie się na wielbiciela starego norweskiego BM nie służy niczemu, bo w "Over the Seven Mountains" (znowu ta trauma dzieciństwa i oglądanych wówczas bajek!) słychać tylko bzyczącą gitarę, wokal mający problemy z gardłem lub żołądkiem, komputerowe bębny ustawione na "mega-speed" i wyskakujące niczym diabeł z pudełka syntetyczne klawisze. Pewnie miało to być bezlitosnym, bezkompromisowym i epickim zaznaczeniem swojej obecności na scenie black metalowej, ale w 120 procentach to nie wyszło. Znowu gdzieś tam pojawiają się quasi-folkowe motywy zagrane na nie do końca strojącej gitarze (lub może to muzyk nie trafia na gryfie w odpowiednie miejsce, kto wie?...), o czymś, co miało być solową partią już nie wspomnę... Z trójką na tej trwającej aż 42 minuty epce znajdujemy "Through Hordanes Land", które w zamierzeniu miało być z pewnością nawiązaniem do wczesnego ENSLAVED ("Hordanes Land" to tytuł pierwszej EP Norwegów z 1993 roku), ale na tym koniec podobieństw, a Ivar i Grutle mogliby znacząco na siebie popatrzeć odsłuchując 10-minutowych wypocin francuskiego "mistrza". Podziemie rządzi się swoimi prawami, doceniam niektóre produkcje, przez których piwniczne brzmienie trzeba się "przekopywać", by odnaleźć swoisty urok, ale tu można patrzeć z prawej, z lewej, z boku, z góry, z dołu, z przodu i z tyłu, a nic nie zostanie odkryte. Porażka na całej linii!

ocena:  1/ 10

www.myspace.com/aurvandilmusic


www.eisenton.de


autor: Diovis



<<<---powrót