| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CATACOMBE

"Kinetic"

Slow Burn Records & Solitude Productions (CD 2010) 

Ogólnie pojęta moda na sludgowe walce, czy post rockowe bujanie w dźwiękowych obłokach ma się, jak widać, naprawdę nieźle. Ogólnie pojęta - bo owe podgatunki nader często się przenikają, co zaznaczyło się już w przypadku autorów "The Eye of Every Storm", którzy pchnęli swą punkową łupaninę w ramiona wspomnianej estetyki grania w czasach gdy jeszcze nikt nie marzył nawet o istnieniu wyspecjalizowanych wytwórni pokroju Slow Burn Records i których można, a nawet należy posądzić o znaczący współudział w rozwoju obu nurtów rocka. Rzeczony, rosyjski lejbel, wsparł już wydawniczo takie grupy, jak choćby FADING WAVES, czy STARCHITECT, których dokonania zostały objawione światu pod postacią splitu, jak również estoński TALBOT, który, ze względu na charakter użytego instrumentarium (nie chodzi bynajmniej o dudy, katarynki i inne bałałajki ;P) ma szansę zapisać się trwale na kartach muzycznej kroniki. Tym razem dostajemy pełny album studyjny Portugalczyków z grupy CATACOMBE i gdyby nie wymieniony uprzednio tytuł przedostatniej płyty NEUROSIS, czy skromne info, jakie dołączono do mojego egzemplarza "Kinetic", można by pomyśleć, że zespół o tej nazwie musi wykonywać jakiś podziemny, cuchnący tak zwaną piwniczną stęchlizną, death metal. Nic bardziej mylnego, gdyż paranaukowy, utrzymany w ewidentnie nowoczesnym duchu, tytuł płyty, oddaje dużo lepiej to, co na niej usłyszymy. Nad stylistycznymi aspektami tej muzyki nie ma sensu zbyt długo się rozwodzić. Jest to pozbawiony wokalu post rock, jaki miejscami wzbogacono o cięższe, modern metalowe riffy o sludge'owym zabarwieniu. Tytuł najbardziej uczuciowego, w moim mniemaniu, albumu ekipy Scotta Kelly'ego nie pojawił się tu przypadkowo, gdyż takie właśnie granie znajdziemy na tej płycie. Uderzające jest tu podobieństwo do muzyki naszego krajowego TIDES FROM NEBULA, jaki w obrębie, dosłownie, tej samej stylistyki się porusza, ale niezwłocznie zaznaczam, iż słychać bardzo wyraźnie, że grupa z Portugalii ma wiele oryginalnych pomysłów na to, jak uciec od sztampy. Pierwszy z nich uzewnętrznił się w postaci otwarcia, czyli ambientowo - atmosferycznego intro "Grundsatz", w którym słychać pewną nutkę klimatyczności późnej ANATHEMY czy SIGUR ROS, jakie wybucha motorycznym, marszowym, majestatycznym "Supernova" (tytuł jakże adekwatny). Moc, potęga, zniszczenie. Gitary, perkusja i bas zadają razy przy akompaniamencie apokaliptycznych klawiszy, a fakt, że cała ta 'muzyka schyłku' przechodzi w sposób rozbrajająco gładki w niemniej melodyjne, za to zdecydowanie spokojniejsze granie, może świadczyć tylko o klasie jej twórców. I któż nie usłyszy tu echa dokonań Amerykanów? Po tym retorycznym pytaniu czas na oddający pewną uroczą kruchość utwór "Anna-Lisa", mocno niepokojący swą aurą, mroczny "Memoirs" z wykorzystanymi na drugim planie, kakofonicznymi brzmieniami fortepianu (wygląda na to, że pierwszy raz ukazał się on trzy lata temu na tytułowym mini-albumie, a tu możemy go posłuchać w wersji poszerzonej), czy zabawę z parajazzową sekcją rytmiczną w "Cavalgada Epica", przywołującą na myśl perkusyjno - kontrabasowe dialogi klasyków jazzu improwizowanego. Skromny, acz znamienity akcent. Problemem "Kinetic" może okazać się wszędobylska tendencja do powierzchownego oceniania muzyki. Łatwo skategoryzować takie granie jako 'nudne plumkanie', nie jest to bowiem album, jaki skłania do headbangingu. To granie przede wszystkim nastrojowe, dużo bliższe, jak już wspomniałem - klimatom ambientowym niż muzyce metalowej, albowiem pewne formy tej ostatniej, pojawiają się tu głównie w charakterze pikantnych ozdobników. Tym co nadaje tej płycie prawo do dalszych przesłuchań, jest natomiast, jej emocjonalność.

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/catacombeband


www.slowburn.ru


www.myspace.com/slowburnrecords


autor: Kępol



<<<---powrót