| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CRUCIFYRE

"Infernal Earthly Divine"

Pulverised Records (CD 2010) 

Czasem jest tak, że kompletnie nie nastawiam się na cokolwiek ciekawego sięgając po płytę reklamowaną słowami "niesamowita", "przełomowa" etc., bo często nie odpowiada to w żaden sposób prawdzie. Nie mam tu na myśli akurat tej opisywanej pozycji, bo nawet nie zwróciłem uwagi, jakie cechy dokładnie jej przypisano. Na pewno jednak przykuwają uwagę słowa opisu, że w składzie CRUCIFYRE są muzycy mniej lub więcej znanych szwedzkich bandów poruszających się w klimatach death czy thrash/death metalu. Użycie w tym miejscu terminu "supergrupa" byłoby przesadą, ale uczestnictwo w tym projekcie takich muzyków, jak Erik Tormentor Sahlström (GENERAL SURGERY, MAZE OF TORMENT, SERPENT OBSCENE), TG (szwedzkie MORBID), Urban Skytt (szwedzkie CREMATORY, REGURGITATE, NASUM) czy Yasin Hillborg (AFFLICTED) przynajmniej coś mówi fanom metalu.
Pierwsze dźwięki otwierającego album "Born Again Satanist", poprzedzone krótkim, acz mrocznym intro, to można powiedzieć korzenny death metal, tkwiący mocno w twórczości klasycznych szwedzkich załóg czy MORBID ANGEL, a z drugiej stronie gdzieś w połowie wszystko jest jasne. CRUCIFYRE wręcz zżyna motyw z ?Reign In Blood? SLAYER'a, tu i tam również słychać pokłosie "Show No Mercy" czy "South of Heaven". Albo jedno i drugie, i trzecie też. "Kiss the Goat" też dowala konkretnie do pieca i znowu kłania się ekipa dowodzona przez Toma Arayę, a oprócz tego echa pierwotnego death metalu a la POSSESSED. Zaskakujący jest chwilowy zwrot akcji w połowie tego numeru, bowiem mamy tu wychodzący na pierwszy plan klawiszowy, melodyjny temat. Jeszcze dziwniej i nieortodoksyjnie robi się we wstępie trzeciego na płycie "Hellish Sacrifice", bowiem u death/thrash metalowych kapel rzadko zdarza się tak spokojny i niemetalowy początek utworu. Gra pianinko, śpiewa niewiasta, co sprawia wrażenie tak czy siak mroczne i jednak przekonujące. Po tej introdukcji Szwedzi już zdecydowanie wracają na ziemię, bo znowu mamy wyraziste nawiązanie do SLAYER'a przepuszczone przez sito "swedish death metalu" w stylu DISMEMBER czy EDGE OF SANITY. Ale to nie wszystko, ponieważ pod koniec czwartej minuty CRUCIFYRE raz jeszcze dopuszcza do głosu wokalistkę (coś, co można spotkać na przykład na albumach THE PROJECT HATE MCMXCIX), a wybrzmiewający riff i melodyka nasuwają skojarzenia z końcówką tytułowego numeru z "Left Hand Path" ENTOMBED. Ryzykowne, ale skutecznie powala przed kolejnym fragmentem już bliższym thrash/death metalowej tradycji. Nie koniec niespodzianek, chociaż z czasem zwraca uwagę już przede wszystkim doskonałe połączenie dynamiki, melodyki, spontaniczności, szaleństwa i diabelskości, która wypełza z tej oldskulowej mimo wszystko muzy przez cały czas trwania albumu. Do tego zestawu skojarzeń dorzuciłbym jeszcze odrobinę wpływów NIFELHEIM, BESTIAL MOCKERY i tym podobnym, lecz w tle cały czas "pierwsze skrzypce" grają wpływy z lat 80-ych. Na przykład we wstępie do "?of Hell" Erik "Tormentor" Sahlström imituje Cronosa z VENOM i tu po raz kolejny mamy do czynienia z silnym przetransponowaniem ducha starej muzy na własne potrzeby A.S. 2010. Generalnie jednak przodują tu konotacje z amerykańskim ZABÓJCĄ, co przy mojej bezbrzeżnej sympatii wobec muzy spreparowanej przez panów Arayę, Hannemanna, Kinga i Lombardo jest akurat atutem Szwedów, choć z drobnym niesmakiem odnotowuję, że za dużo na "Infernal Earthly Divine" tego bezpośredniego czerpania z twórczości ich idoli. Stąd obniżka noty. Ale reszta jest cacy i miodzio!

ocena:  8,5/ 10

www.myspace.com/crucifyre


www.pulverised.net


autor: Diovis



<<<---powrót