| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EXHUMAN

"Fear of Oneself"

własna produkcja zespołu (CD 2010) 

Chciałbym wierzyć, że - zgodnie z wrażeniem jakie odniosłem podczas pierwszego odsłuchu tej płyty - ci muzycy mają pomysł na 'siebie'. W tym momencie "Fear of Oneself" zalicza już 'enty' obieg w moim sprzęcie i obecnie skłaniam się bardziej w stronę drugiej opcji. A opcja numer dwa jest taka, że ten zespół sam nie do końca wie co chce grać. Z jednej strony album ma cechy tradycyjnego death metalu. CANNIBAL CORPSE z "Butchered At Birth", czy KRABATHOR z rozdziału zainfekowanego dokonaniami MASTER pod tytułem "Unfortunately Dead" odcisnęły tu swoje linie papilarne, które w przeróżnych proporcjach są zauważalne jak płyta długa i szeroka (ironizując rzecz jasna, bo 31:20 sekund czasu trwania zadecydowało o tym, że początkowo miałem złudzenie, że to EP). W zaczynającym się riffem niemal identycznym w porównaniu z tym, jakim kończy się poprzednik "Before Burial", grupa czerpie sobie z kanonów thrashowego grania ile wlezie i ciężko tu o inny tytuł niż "Raining Blood" SLAYERA, a w "War-Warm-Worms" trudno nie wytropić śladów twórczości UNLEASHED. Z drugiej strony mamy zamiłowanie do ambitniejszych odmian ciężkiej miazgi i w kwestii najbardziej wyrazistych jego przejawów można posłużyć się przykładem takiego "Brain Prison", gdzie natrafimy na zrywy skomplikowanych zagrywek gitarowych a la DECAPITATED, czy BRAIN DRILL lub utworów takich jak "The Night Fall Down" (gdzie odzywa się, wyjątkowo modne ostatnio, parafrazowanie stylu nieodżałowanego Chucka 'Evil Chucka' Schuldinera, szczególnie zaś stylu śpiewania) czy wspomnianego "War-Warm-Worms", którego początek zajeżdża MASTODONEM na wiele, wiele mil. Próbują chłopcy, wzorem rzeczonej ekipy Wacka Kiełtyki z czasów "Winds of Creation", przykuć uwagę, przemawiającymi na przemian, frazami gitar w "Before Burial", czy pojechać 'zgrzytającymi' riffami w stylu EPHEL DUATH w dwóch ostatnich kawałkach na płycie. Porzućcie jednak wszelką nadzieję na udaną żonglerkę tymi wszystkimi zdobyczami wczorajszej i dzisiejszej metalurgii, gdyż w ciężki do jednoznacznego określenia sposób - płycie "Fear of Oneself" brakuje wiele. Nie ma ona właściwie nic wspólnego z brutalnością muzyki kilku wymienionych wyżej zespołów, a z feelingiem i polotem tych drugich - naprawdę niewiele. Doznałem również uczucia, że jakoś dziwnie chodzą gity, jakby nie były nawet tak do końca nastrojone, lub jakby dla obsługujących je muzyków było zupełnie obojętne, czy grają jakiś fragment na trzecim, czy też czwartym progu. Niby ciekawa muza, niby fajne zderzenie różnych wpływów, a jednak coś z tym wszystkim jest zdecydowanie nie tak.

ocena:  5/ 10

www.myspace.com/exhuman


autor: Kępol



<<<---powrót