| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

GORGONEA PRIMA

"Black Coal Depression"

Naga Productions (CD 2010 ) 

Nieznany zespół, nie tak znowu rozpoznawalna muzyka. Tak w bardzo drastycznie brzmiącym skrócie można określić zawartość debiutanckiego albumu duetu GORGONEA PRIMA - "Black Coal Depression". A do tego dodatkowo nie mamy do czynienia z oklepanym, banalnym lub modnym graniem na taką czy siaką modłę. Czesi poruszają się w kręgu industrialnego black metalu, który reprezentantów nie ma aż tak wielu i chyba przez to można doszukać się inspiracji dla tego materiału. Pierwszą, już na "dzień dobry" kojarzącą się nazwą jest ABORYM, bo ci w podobny sposób zainfekowali swoje dźwięki elektroniką, beatami oraz różnymi szmerami i hałasami w tle. GORGONEA PRIMA zapuszcza się w te regiony nieco delikatniej, choć tej elektroniki, sampli i techno-beatów jest na tym krążku całe mnóstwo. Drugą oczywistą nazwą z tych klimatów są prekursorzy takiego grania, czyli norweskie MYSTICUM. I chyba wpływy tej zapomnianej nieco formacji są na "Black Coal Depression" najbardziej słyszalne, ale tu z kolei można stwierdzić, że Czesi mieli szansę urodzić się kilka czy nawet kilkanaście lat później, więc mieli okazję poznać przeróżne produkcje mieszające elementy metalu i ekstremalnej elektroniki. Ale jabłko znowu nie tak daleko upadło od jabłoni... Co prawda 14 lat minęło od wydania przełomowego dla tego stylu albumu "In the Streams of Inferno" MYSTICUM, ale duch tamtego wydawnictwa pozostał i spłynął - że się tak wyrażę - na czeskich muzyków. Inne moje skojarzenia, które dla kogoś mogą być drogowskazem to fińskie THE WICKED (mało kto ich zna, cóż...), krajowe THY DISEASE (nasi skręcają jednak w nieco inne regiony ekstremizmu), LIMBONIC ART (specyficzne klawisze w tle), HAVOC UNIT, THE AXIS OF PERDITION, późne ...AND OCEANS i (przynajmniej chwilami) DIABOLOS RISING. Wszystko jasne? Sądzę, że tak. Trzeba przyznać, że GORGONEA PRIMA dopracowała ten materiał niemalże w detalach, bo sporo się tu dzieje. Oprócz rytmicznej, wspartej skrzeczącymi, warczącymi lub zdeformowanymi wokalizami i konkretnymi gitarowymi riffami nie brakuje różnych eksperymentów, przestrzennych pasaży, a nawet żeńskich zaśpiewów. Klasyką to może ten album nie zostanie, ale wystarczająco zainteresuje fanów wyżej wymienionych kapel.

ocena:  7/ 10

www.gorgoneaprima.com


www.myspace.com/gorgoneaprima


www.bandzone.cz/gorgoneaprima


naga-productions.com


autor: Diovis



<<<---powrót