| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LATIMERIA

"Latimeria"

własna produkcja zespołu (CD-EP 2009) 

Nie chcę być czarnowidzem, ale coś mi się zdaje, że tej grupie ciężko będzie wywalczyć dla siebie tak zwane 'pięć minut'. Szkoda, bo tak naprawdę ich mini album to rzecz w zasadzie całkiem obiecująca, odsłaniająca sporawy potencjał. Na pewno słowa uznania należą im się za determinację, upór i pewną konsekwencję w dążeniu do celu. Wszak nie od wczoraj, a od 1997 roku zmagają się oni z dźwiękowym surowcem, a jedyną frakcją grupy, jaka z tamtych lat, w niezmienionej postaci się ostała, jest sekcja rytmiczna, czyli grający na basie Kuba i obsługujący zestaw perkusyjny Kawa. Ot, taka ciekawostka, a przechodząc do konkretów napiszę może bez zbędnych ceregieli, że tym, co zespół może zgubić jest niemal idealne, stylistyczne wtopienie się w standardy współczesnej sceny. Ciężko znaleźć choćby jedną cechę twórczości LATIMERII, która zadałaby kłam temu, co przed chwilą napisałem. Brzmienie jest masywne, dalekie od nijakości, ale z całą pewnością właściwe naszym czasom. Co do inspiracji wystarczy rzucić jedno krótkie słowo, które, czy mi się to podoba czy też nie, zainfekowało naprawdę wiele 'raportów', jakie sporządziłem z odsłuchu ukazujących się ostatnio płyt. TOOL. Jeśli chłopcy z LATIMERII wyprą się tej nazwy, to będzie to oznaczało chyba tylko to, że sami nie wiedzą co dopinguje ich kreatywność. Już rozkręcający tę krótką imprezkę, polskojęzyczny "Serce" zalatuje w sposób niezwykle wyraźny muzyką późnego HUNTER, czy ANANKE (nie bez znaczenia są tu pewnie czynniki lingwistyczne), ale przede wszystkim - dokonaniami Maynarda i jego trupy. Bas ogólnie tętni w sposób co najmniej porównywalny do tego co D'Amour wysmażył w takim "Sober" i sposób w jaki z sekcją zeswatany został gitarowy riff (całkiem niezły zresztą), również każe rzucić okiem w stronę twórców "Lateralus". A wspomnianego przed sekundą tytułu nie użyłem na daremno, gdyż następny na krążku "Tired" to utwór, jakiemu każdy wtajemniczony przyporządkuje bez wahania "Schizm", jaki pochodzi dokładnie z tej płyty. Słuchając go, dosłownie - widziałem momenty teledysku, jaki ozdobił dźwięki znanego killera TOOL. Sprawę ratuje naprawdę dobre wejście mocniejszej gitary i świetny wokal, który odsłaniając szerokie spektrum swych możliwości zahacza, niestety, miejscami o niebezpiecznie sztampowe (w kontekście tego jak to się dzisiaj śpiewa) rejony. "Dark Room" - palce lizać, choć i tutaj słychać riffy Adama Jonesa, a w końcówce parafrazę, tak naprawdę, finału rzeczonego "Schizm". "S" to chyba najluźniejszy numer, gdzie odzywają się klimaty stonerowe, growling i charakterystyczne choćby dla ACID DRINKERS - humorystyczne spojrzenie na granie cięższej muzy. In plus wypada im policzyć użycie klawiszy, które w uczuciowym "Dark Room", czy niezgorszym "Tired" niemal równoważą zapożyczenia oraz wokal, który najczęściej wybrzmiewa w sposób natchniony, bez mała aktorski, co dla mnie znaczy bardzo, ale to bardzo wiele. Zabrakło natomiast jakiegoś elementu zaskoczenia, czegoś co rzuciłoby mną o ścianę, pozostawiło bez tchu, bez szans na ogarnięcie się w przeciągu najbliższych czterdziestu ośmiu godzin. Dobrze, że jest zamiłowanie do gry, porządny sound i kilka poruszających momentów, ale dzisiaj trzeba sprawić, by dechy rockowej sceny zatrzęsły się w posadach by ktoś to zauważył. Do dzieła panowie!

ocena:  6/ 10

www.myspace.com/446698205


www.latimeria.pl


autor: Kępol



<<<---powrót