| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

PROCESSION

"Destroyers of the Faith"

Doomentia Records (CD 2010 ) 

Od jakiegoś czasu widzę, że wydawcy, jak i fani coraz częściej skłaniają się ku doom metalowi w jego różnych postaciach. Mnie osobiście to cieszy, bo uważam, że są to na tyle wyraziste i wartościowe dźwięki (a bubli jest mało na tej scenie, uwierzcie!), że jeśli ktoś jeszcze nie przekonał się do tej stylistyki, powinien spróbować już dziś. Nie wiem, czy akurat PROCESSION będzie dobrym i uniwersalnym wyznacznikiem tego, czym jest rasowy doom, ale trzeba oddać, że (uwaga!) chilijska kapela czerpie z odpowiednich wzorców i gra muzę na poziomie. Zawartość ich debiutanckiego albumu wywodzi się w prostej linii od Sabbathów, po drodze zahaczając o wczesny CATHEDRAL (czyż początek "The Road To the Gravegarden" nie przypomina wielu fragmentów z "The Forest of Equilibrium"?), COUNT RAVEN, SOLITUDE AETERNUS oraz CANDLEMASS. Oryginalnością rodacy uratowanych po wielu dniach zasypanych górników nie grzeszą, jednak w ramach pewnego stylu poruszają się na tyle sprawnie, że nie rozczarują tych, co znają się na rzeczy. Brzmienie jest klarowne, nie skażone współczesnymi wynalazkami, odpowiednio mięsiste, akcenty poszczególnych instrumentów rozłożone równomiernie, a wokale nie kryją się bynajmniej za ścianą dźwięku. Słychać każde słowo tekstu i nawet jeśli Felipe Plaza Kutzbach to nawet nie kuzyn Messiaha Marcolina, to trzyma się pewnej wytyczonej linii melodycznej. Pozytywną stroną tego albumu jest również zaznaczenie obecności przez konkretną sekcję rytmiczną, a bas - o czym zapomniano już od około dwudziestu lat - potrafi wysunąć się na poczesne miejsce, by wygrywać nuty, które niekoniecznie są li tylko tłem dla gitar czy wokalu. PROCESSION układa długaśne utwory, ale na przykład w przeciwieństwie do takiego 40 WATT SUN, który jest recenzowany w innym miejscu (jeszcze niekoniecznie w chwili, gdy możecie przeczytać ten opis na stronach naszego serwisu), nie przynudzają i poza głównym motywem dokładają sporo ozdobników, interesującej, niesztampowej melodyki, a oprócz ciężkich walców wnoszą trochę motorycznego bujania (vide numer tytułowy czy "Tomb of Doom"). Podkreślę to raz jeszcze - oryginalności tu jak na lekarstwo, ale za to wyczucia klasycznego doomu jest wystarczająco dużo. Warto dać im szansę, bo jeszcze mogą namieszać, jak ich ziomkowie z nieco inaczej ukierunkowanego na doom metal MAR DE GRISES.

ocena:  7/ 10

www.myspace.com/processionburn


www.doomentia.com


autor: Diovis



<<<---powrót