| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

QUINTESSENCE MYSTICA

"The 5th Harmonic of Death"

Schwarzdorn Production (CD 2010) 

Gdy przeanalizowałem profil repertuaru, jaki najprawdopodobniej zdopingował tę grupę do popełnienia błędu pod tytułem "The 5th Harmonic of Death", pociekła mi tak zwana 'ślinka'. No przecież gdyby wyjść od samych źródeł i szablonami jakie posłużyły do odrysowania elementów składowych tych jedenastu utworów - operować umiejętnie - powstałby krążek wręcz niezapomniany. Płyta co najmniej tak dobra jak ostatni XERION, czy ZORORMR, jeśli już o porównania do zespołów jakie zaczerpnęły z podobnych wzorców miałbym się pokusić. Podstawowe hasło brzmi tu na pewno MAYHEM i to z okresu "De Mysteriis Dom Sathanas", czyli płyty nad wyraz kultowej. Wokal być może nie przypomina wyziewów Attili tak silnie jak praca perkusji - ówczesne ślady Hellhammera, ale tu i ówdzie, na przywołanie nazwiska słynnego Węgra również znajdzie się miejsce. Druga rzecz to LIMBONIC ART z wczesnego raczej okresu twórczości, którego górną granicę stanowi płyta "Ad Noctum", lecz o godnej tego albumu, mrocznej intensywności możemy zapomnieć. Miejscami słyszymy też nawiązania do najsłynniejszych (no dobra - najbardziej komercyjnych - niech wam będzie) norweskich post black metalowców pod wodzą Shagratha, choć tak naprawdę tylko i wyłącznie za sprawą wyjątkowo nieudanych pseudo-orkiestracji, jakim daleko do ciągle trzymających - bądź co bądź - wysoki poziom krążków wspomnianej hordy. Znajdziemy tu zaśpiewy chóralne a la późny BATHORY ("Triumph of Cold Steel" "Metaphysics of War" to dobre przykłady) , riffy, jakie można odnieść do kultowego "The Secrets of the Black Arts" grupy DARK FUNERAL, czy partie smyków bądź klawiszy nawiązujące do najlepszego okresu ARCTURUS, czyli płyty "La Masquerade Infernale" ("Aspects of Contemplation Projected Onto the Eternity", "Frankenwald Mystery"). Tym co ucieszyło mnie niezmiernie jest silnie wyczuwalna obecność klimatu legendarnej Epki ZYKLON B "Blood Must Be Shed", bo mimo iż zdecydowanie wolę to, czym Samoth zajmuje się obecnie, do tego totalnie dewastująco - ekstremistycznego klimatu wspomnianego wydawnictwa srodze ostatnimi czasy zatęskniłem. Zasmucił mnie natomiast fakt, że mimo tak bogatego bagażu inspiracji, płyta po prostu kuleje. Nie licząc kilku udanych momentów jak choćby początek pierwszego - "Vector Space of Desires", refrenu "Crossroads of Time", czy wspomnianego "Metaphysics of War" (w którym mamy jeden z niewielu dobrze przemyślanych fragmentów i w którym słychać wyraźne wpływy CELTIC FROST z okresu dwóch pierwszych płyt długogrających) jakie minimalnie, choć na pewno nie wystarczająco, ratują honor szyldu, jest to płyta wręcz słabiutka. Wystarczy posłuchać pseudosymfonicznych partii takiego "Triumph of Cold Steel", które brzmią jak ścieżka dźwiękowa kiepskiej produkcji filmowej o smokach i rycerskich turniejach, lub pokracznych, kalekich tak właściwie skrzypków w "Frankenwald Mystery", by skutecznie zniechęcić się do kolejnych przesłuchań. Na koniec może uprzedzę niewłaściwe dedukcje miłośników ambitniejszej dźwiękowej kakofonii i ostrzegę Was moi mili pisząc, że to, co dzieje się na "The 5th Harmonic of Death" nie ma z umiejętnie poprowadzonymi 'chorymi, schizofrenicznymi śladami' instrumentów nic wspólnego. To po prostu kiepsko napisana i bez polotu wykonana muzyka, jaka całkowicie rozminęła się z kunsztem kompozycyjno - wykonawczym dorobku mistrzów, w jakim Ukraińcy się zapożyczyli. Wspomniane pozytywy to niestety jedynie incydentalne wyjątki potwierdzające powyższą regułę.

ocena:  4/ 10

www.myspace.com/schwarzdornproduction


www.svarga.org


www.schwarzdorn.de


autor: Kępol



<<<---powrót