| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

VOM FETISCH DER UNBEIRRTHEIT

"Psychohigiene"

Temple Of Torturous & Genickschuss Eucharistie (2 CD 2011) 

Zapowiedź wydawnictwa kolejnego niemieckiego black metalowego zespołu jednoznacznie przynosi u mnie pewne spore i najczęściej - niepodważalne obawy. Podobnie jak w przypadku większości kapel z Włoch często jest tak, że mamy do czynienia po prostu z bzyczącą, chaotyczną, bezpłciową i kompletnie nieoryginalną muzyką, której lepiej gdyby nie było. Tak jak w każdej stylistyce muzycznej, tak i tutaj pozostaje niesmak i niezrozumienie, jak ktoś może coś takiego nagrywać, a potem znajduje się ktoś, kto wydaje tego typu chłam. Niestety, o VOM FETISCH DER UNBEIRRTHEIT można napisać to samo, co o wielu innych podobnych hordach: bieda z nędzą! Kolosalna, bo aż prawie 110-minutowa dawka czegoś, co można określić jako bezrozumne łupanie umieszczona aż na dwóch krążkach aż prosi się o wykasowanie z pamięci. Na "Psychohigiene" nie da się znieść skrzekliwych, ba, gderliwych wokali "dziada spod kościoła", który przy akompaniamencie niezdatnych do zapamiętania brzdąkań i plumkań gitarzysty, topornie grającego perkusisty i będącego na poziomie pierwszego spotkania z instrumentem klawiszowca psuje wszelki efekt i szansę na choćby z lekka pozytywny odbiór tego materiału. A wszystko to jest zrobione wybitnie "po niemiecku", co oznacza, że jest kanciasto, bez jakiegokolwiek pomyślunku i męcząco. Niemiaszki próbują tworzyć jakiś mroczny, opętany klimat, a w efekcie snują się bez celu rozdmuchując poszczególne utwory do niebotycznych długości, a klawiszowo ukierunkowane interludia brzmią jak bezładny szkic czegoś, co ma wytwarzać atmosferę opętania w zakładzie zamkniętym, a którego nijak się nie da strawić. Co z tego, że nie da się porównać VOM FETISCH DER UNBEIRRTHEIT do jakiejkolwiek konkretnej kapeli ze Skandynawii czy nawet Francji, gdy wszelkie niedoskonałości (lekko mówiąc) i brak umiejętności tworzenia składnych utworów wyłażą co chwilę? Pierwszy dysk zatytułowany "Antipodensystem I" to jaskrawy przykład, jak black metal nie powinien brzmieć, a pewne nawiązania na przykład do SHINING czy FORGOTTEN TOMB to tylko karykatura i groteskowy obraz depresyjnego blacku. Poza beznadziejnie brzmiącą gitarą, beznadziejnym wokalistą i bladym odbiciem najsłabszych z najsłabszych dźwięków mamy tu nieudolne poplumkiwania gitary akustycznej oraz niby-psychodeliczne, dłużące się jak jasna cholera i niekończące się fragmenty. Wystarczy napisać, że nic a nic nie pozostaje w pamięci. Czysta żenada! Drugi dysk o podtytule "Antipodensystem II" to dla odmiany próby przeniesienia "wizji" niemieckiej kapeli na plan klawiszowo-noise'owy, co ostatecznie daje rezultat robienia czegoś na siłę i dobicia słuchacza tandetną elektroniką, wymuszonymi samplami oraz "chorobliwym przesłaniem". "Depresyjność" i "ból egzystencjalny" tego "czegoś" odstrasza na tyle skutecznie, że nie ma się ochoty, by poszukać kolejnych projektów prezentujących tak "awangardowe" i "eksperymentalne" spojrzenie na ekstremalną muzykę. Już słuchając którejś z pierwszych minut tego dysku (tak po prawdzie - obu) można sobie uświadomić, jak wiele materiału i czasu stracono przekazując te wypociny odbiorcom na srebrnym krążku. Równie dobrze każdy z nas mógłby chwycić instrumenty w ręce i po skleceniu kilku motywów nagrać po kilku próbach coś, co pewnie i tak byłoby bardziej przekonujące w swojej prostocie. Wniosek jest więc jeden: choć każdy może robić co zechce, bo takie są obowiązujące zasady demokracji, to naprawdę szkoda, że kiedykolwiek ci dwaj muzycy zaplanowali swoją działalność pod szyldem VOM FETISCH DER UNBEIRRTHEIT. Świat bez nich bynajmniej nie byłby gorszy.

ocena:  1/ 10

www.templeoftorturous.com


www.genickschuss-eucharistie.de


autor: Diovis



<<<---powrót