| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ASSASSIN

"Breaking the Silence"

SPV & Steamhammer (CD 2011 ) 

Kto z Was od lat z utęsknieniem czekał na kolejny album kapeli z Düsseldorfu??? Są tacy? Jeśli nawet, ja z pewnością do nich się nie zaliczam. Pomijam fakt, że nie słucham thrashu zbyt często, drażni mnie natomiast uporczywe dążenie niektórych zespołów, uchodzących pod koniec lat 80-tych za "kultowe" (nie w skali światowej oczywiście), do odzyskania pozycji ponad 20 lat później, opierając się jednak na starych, wypróbowanych metodach. Powtarzam to już w kolejnej recenzji z rzędu, a Oni dalej to robią. Nie dociera, he,he. Jednym z plusów "Breaking the Silence" jest dość dobre brzmienie, przy którym słuchacz, mimo "zmyłki muzycznej" nie ma wrażenia obcowania z muzą sprzed upadku muru. Harris Johns uzyskał sound klarowny i dość potężny. Jedynie zbyt mocne, moim zdaniem, wysunięcie centralek na pierwszy plan, po jakimś czasie po prostu męczy. Muza serwowana przez kwintet zza Odry to czysty "rasowy" thrash, charakterystyczny dla końca lat 80-ych i początku 90-tych, podany ze wspomnianym wyżej nowoczesnym (czytaj: normalnym i na wskroś prawidłowym) brzmieniem. Mimo, że wielbicielem i ogromnym znawca thrashu ( z pominięciem kapel oczywistych) nie jestem, w przypadku ASSASSIN nie miałbym problemów z określeniem pochodzenia zespołu na podstawie samej muzyki. To taka uboga wersja KREATOR. Słychać, że Panowie się starają, ale po pierwsze: w thrashu, trzymając się takiego schematu - wszystko zostało powiedziane i nawet guru gatunku sięgają po nowe pomysły. Po drugie - mimo dobrych umiejętności aranżacyjnych i muzycznych, które po prostu słychać - wokale Roberta Gonnella są na tyle monotonne, że niweczą starania kolegów. Typowo thrashowe, z lekkim odbieganiem w stronę hard core i punka wokale już w połowie słuchania płyty stają się nudne i najchętniej włączyłbym przycisk "karaoke" (gdyby był) i ich się pozbył.
Wspomniałem o dobrych aranżacjach? Teraz sprecyzuję: są dobre, biorąc pod uwagę łączenie poszczególnych riffów w spójną całość. Niestety, jeśli chodzi o same pomysły na "kawałki" - te zostały gdzieś 20 lat temu. Ta płyta pozbawiona jest zmienności, wszystko wydaje się zbyt zwarte i jednostajne. Nie zrozumcie mnie źle: kawałki same w sobie na pewno nudne nie są (pomijając krótkie a la punkowe chórki znane z D.R.I w prawie każdym numerze), ale jako całość, czyli 10 odrębnych utworów - w 2011 roku niestety nie przekonują do końca. Kilkanaście dobrych lat temu opracowałem sobie metodę słuchania thrashu przed zakupem płyty: słuchałem jedynie początków kawałków i końca. Środek zawsze jest ten sam, riff pozostaje gdzieś za charakterystycznym tempem perkusji. "Stary" SLAYER i KREATOR opanowały ten "typowo thrashowy" sposób komponowania utworów do perfekcji. ASSASSIN, moim zdaniem, mimo, iż się wyraźnie starają, nawet w połowie nie osiągają podobnego poziomu. W tym specyficznym typie muzyki wszystko zostało "wydane", natomiast ci najwięksi zawsze takimi pozostaną.

ocena:  5 / 10

www.assassin-online.de


www.myspace.com/assassinthrashmetal


www.spv.de


autor: "13"



<<<---powrót