| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLACK RIVER

"Trash"

Mystic Production (CD 2010 ) 

Jakoś nie bardzo chce mi się wierzyć, że premiera tego wydawnictwa była rzeczą niezbędną. To już tak ważnym zespołem jest na polskiej scenie BLACK RIVER, że mogą sobie chłopcy wydawać, w gustowny digipack oprawioną, płytkę z odpadkami z sesji? Po drugim krążku studyjnym?! Czy aby nie jest czasami tak, że zarówno nazwiska muzyków, jak i promująca ich rock'n'rollowy szyld wytwórnia pragną ?'ucharakteryzować' ten zespół na gwiazdę polskiej rockowej estrady nim jeszcze pojawią się po temu naprawdę logiczne przesłanki? Czy nie jest to aby posunięcie godne naszych polskich pseudospeców od muzycznego showbizu? Czy aby rzeczywiście brakuje nam, ustawionych w kolejce do reflektora, niezwykle utalentowanych debiutantów? Myślę, że odpowiedzi na szereg powyższych pytań mają charakter mocno względny. Bo i z drugiej, w sumie, strony, problemu jako takiego nie ma. Tłum wrzeszczący pewne niecenzuralne (wszędobylskie na każdym polskim koncercie) słowo w trzech ostatnich, że tak powiem - utworach koncertowych, udowadnia, że popyt na ich muzykę jakiś być musi. Są zatem ci, których z całą pewnością premiera "Trash" przyprawi o wyśmienity nastrój. Inną sprawą jest, że gro utworów z tej płyty, to materiał, jaki deklasuje większość kawałków, z którymi w swoim czasie przegrał. Ironiczne, że utwór "Desert Rider", jaki "Trash" otwiera, miał posłużyć początkowo, jako outro do któregoś z dwóch pełnoprawnych studyjnych albumów, hehe. Tak czy inaczej wieko tytułowego śmietnika unosi się dość zgrabnie, a następujący po tym "Out of Control' to najbardziej energetyzujący kawałek BLACK RIVER jaki jak dotąd słyszałem. Fakt, że główny riff brzmi jakby chłopcy skalkowali go z... uwaga... "The Psychic Saw" ATHEIST nie psuje nam zabawy. Nie przeszkadza również, będący jednym z bezsprzecznie, najbardziej udanych utworów grupy, "Free Man", jaki wrzucony został do 'kosza' w dwóch nowych wersjach, choć jakiejkolwiek niespodzianki brak. No bo kogo dziś zaskakuje akustyczna, czy symfoniczna wersja 'soft' uprzednio opartego na przesterze, rockowego numeru? Na ostro przyrządzono również "Liars", który to z jednej strony atakuje ewidentnie metalowym przytupem, z drugiej - pysznie rozbujanym, stonerowym riffem i końcówką parafrazującą finał "Don't Cry" GUNS 'N ROSES oraz "Unlucky In Hell", który na odległość cuchnie klimatem ostatnich 'dziecek' TURBONEGRO. Udał się również zabieg przybrudzenia niektórych utworów w czołowych ich częściach, co świetnie ujednolica się z tytułem i okładką krążka. Gdyby tak podsumować całość - nie ma totalnej bidy. Jednak od muzyków takich jak Taff, Orion, czy Daray nie wymaga się rzeczy przeciętnych. I to też nie jest do końca tak, że komuś osłuchanemu w ekstremie BEHEMOTH, czy VADER, ciężko przełknąć takie 'granie na luzie przy piwku', bo tak się akurat składa, że nogą potupać sobie lubię. Twórczość BLACK RIVER zamiast programowym, ciężkim, rasowym rock'n'rollem, trąci mi po prostu sztampą, co w przypadku muzyków takiej klasy jest jak dla mnie wręcz niedopuszczalne! Sięgnijcie po "Trash" jeśli rzeczywiście cenicie ten zespół, bowiem fani "Black River" czy "Black'n'Roll" zdecydowanie znajdą tu wiele dla siebie. Ale na boga, nie kupujcie tej płyty tylko dlatego, że grają na niej znane nazwiska, bowiem ani ze stylistyką muzyczną ich macierzystych szyldów, ani też z ich poziomem wspólnych cech nie uświadczycie.

ocena:  6 / 10

www.blackriver.pl


www.myspace.com/blackriverpl


www.mystic.pl


autor: Kępol



<<<---powrót