| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLOOD THIRSTY DEMONS

"Let the War Begin"

My Kingdom Music (CD 2010 ) 

Parę osób wie co nieco o moim sceptycyźmie odnośnie metalowych produkcji z Włoch. Pomijając kilka wartościowych nazw, z MORTUARY DRAPE, SADIST czy cichym coś ostatnio ADIMIRON, Italiańcy brną w kiczowaty power metal, albo bezmyślnie zżynają z dokonań DREAM THEATER czy szeregu norweskich black metalowych hord, a death czy thrash metal wychodzi spod ich palców cieniutki. Z początku miałem więc obawy, czy BLOOD THIRSTY DEMONS to nie kolejny "wytwór" mało kreatywnego Włocha, bo warto wspomnieć, że to one-man band, dowodzony przez niejakiego Cristiana Mustaine'a. Jako że w krótkim odstępie czasu My Kingdom Music wypuściło dwa wydawnictwa z tym logo, zacznę chronologicznie - od na nowo nagranego materiału z 2005 roku. Nie wiem jak "Let the War Begin" brzmiało oryginalnie, ale rzecz w tym, że należy się pokłon temu muzykowi za to, w jaki sposób potrafił na tym albumie oddać klimat starych produkcji z naprawdę różnych półek i szuflad. Po nieco mrocznym i klasycznym intro pt. "The Awakening" następuje heavy/thrash metalowy atak w postaci numeru tytułowego. Takiego kawałka rzeczywiście nie powstydziłby się na początku działalności jeden z mentorów Cristiana, czyli Dave Mustaine w MEGADETH, ale słychać tu też wczesną METALLICĘ, a nawet innego z idoli lidera BLOOD THIRSTY DEMONS - Kinga Diamonda, co przewija się przez całą płytę. Na szczęście nie w warstwie wokalnej, bo Król Diament jest nie do podrobienia, a wszelkie próby podrabiania wychodziły najczęściej na niekorzyść zmagającym się z tym śpiewakom z innych kapel. "Black Solitude" czy "Lucifer's Fall" to z kolei udany miks doom'owego klimatu CANDLEMASS z wczesnym MERCYFUL FATE, ale im głębiej wchodzimy w świat wykreowany przez BTD, to coraz więcej tu wpływów wczesnego BLACK SABBATH, a co za tym idzie także innych wzorców Cristiana w postaci włoskiego DEATH SS i amerykańskiej odpowiedzi na Sabbathów - PENTAGRAM. Takie mieszanie tradycyjnego hard rocka, diabolicznej otoczki inspirowanej horrorami (w końcu określa się BLOOD THIRSTY DEMONS mianem kapeli horror metalowej) oraz stareńkiego heavy, thrash, black i doom metalu jest paradoksalnie mocną stroną tego jednoosobowego bandu, a jeśli dodać do tego to, że umie tworzyć proste, acz przy tym chwytliwe kawałki i świetnie wplatać między gitarowe riffy organowe brzmienia i sample z niszowych włoskich horrorów, to wychodzi z tego coś, co faktycznie przykuwa uwagę i wyróżnia się spośród tysięcy nowoczesnych produkcji. Można oczywiście doczepić się do banalnych quasi-balladowych wstawek w "I Am the Evil" (skojarzenia z GUNS 'N ROSES haha!), trochę wymuszonych, melodyjno-skrzekliwych wokali czy naiwności samych struktur utworów, ale pokażcie mi kogoś, co umiał na takiej bazie stworzyć tak świeżo, a jednocześnie tradycyjnie brzmiący materiał. Na koniec dodam, że oprócz 10 kawałków z pierwszej wersji "Let the War Begin" na wydawnictwie znalazły się dwa bonusy. Jednym jest na wpół balladowy, bliższy rocka niż metalu "I Can't Change This World", a drugim hołd złożony BLACK SABBATH w postaci składanki fragmentów kilku znanych numerów tego kultowego zespołu.

ocena:  8 / 10

www.myspace.com/bloodthirstydemons


www.mykingdommusic.net


autor: Diovis



<<<---powrót