| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLOOD THIRSTY DEMONS

"Misanthropy"

My Kingdom Music (CD 2010 ) 

W innym miejscu opisuję na nowo nagrany album "Let the War Begin" włoskiego człowieka-orkiestry Cristiana Mustaine'a, a tymczasem najnowszy materiał BLOOD THIRSTY DEMONS również od listopada 2010 roku może cieszyć (lub nie) fanów rasowego metalu. Organowy wstęp pod tytułem "In Lucifer's Hand", a po nim oldskulowy, thrash/heavy metalowy kawałek tytułowy i już wiadomo, że Włoch podąża dalej tą samą drogą, której na imię "wierność tradycji". Ważne jest to, że "Spragnione Krwi Demony" (a konkretnie to jeden hehe) stawiają na wyraziste, konkretne gitarowe riffy, odpowiednio dozowaną atmosferę grozy i jakże skuteczną prostotę środków. "Misanthropy" jawi się ogólnie jako nieco bardziej agresywny od "Let the War Begin" materiał, bo więcej tu thrash metalowych wpływów, ale przy tym wciąż wszechobecne są fascynacje klasycznym hard rockiem i heavy metalem z lat 70-ych i 80-ych, duch pierwszych produkcji MERCYFUL FATE i złowrogi nastrój charakteryzujących retro-produkcje niektórych black/thrash metalowych załóg. Ale BLOOD THIRSTY DEMONS gra przede wszystkim w swojej własnej lidze, nie patrząc na mody, trendy, konkurencję i zapotrzebowanie wydawców oraz fanów. W stosunku do nieco uboższego aranżacyjnie materiału "Let the War Begin" Cristian pozwala sobie na najnowszym krążku na nieco pewniejsze prowadzenie linii melodycznych, więcej gitarowych solówek i zmian w rytmice, a wokal może się kojarzyć bardziej z Udo Dirkschneiderem z ACCEPT niż z black'owymi hordami. Jeśli jednak chodzi o umownie mówiąc - poetykę całości, to nadal obcujemy z oldskulem do szpiku kości, w którym nie ma ani grama cyfrowej obróbki dźwięku, zbędnych eksperymentów i modernistycznych rozwiązań. Za to należy się BLOOD THIRSTY DEMONS pełny szacun. Mi osobiście brakuje tu jednak pewnego takiego prymitywizmu charakteryzującego "Let the War Begin", co trochę rzutuje na ocenę końcową. Na pocieszenie pozostają zawsze bliższe tradycji bonusy, czyli zremiksowana na starą modłę kompozycja "Cthulhu" z tego albumu oraz cover znanego w pewnych kręgach BLACK WIDOW - "Come To the Sabbat".

ocena:  7 / 10

www.myspace.com/bloodthirstydemons


www.mykingdommusic.net


autor: Diovis



<<<---powrót