| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

IUGULATUS

"Call of the Horned God"

Regimental Records (CD 2010 ) 

Gdyby ktoś zapytał mnie kilka miesięcy temu, czy znam taką nazwę, jak IUGULATUS, moja odpowiedź byłaby przecząca. Zaskoczenie jest tym większe, że zespół jest polski, a wydawca to znana, przynajmniej w podziemiu, amerykańska firma Regimental Records, która najwidoczniej szuka nowych twarzy, co ma poprawić ich reputację albo poszerzyć zakres działań. "Call of the Horned God" to na wskroś blackowa ofensywa, ale z tym lekkim death metalowym wpływem, który jest nieunikniony w przypadku naszych krajowych bandów. Jednak nie dajcie się zmylić, bo nad tym albumem wisi jak ten mityczny miecz Damoklesa przede wszystkim piętno przeróżnych hord spod znaku BM i w tym momencie można by przytoczyć co najmniej kilkanaście nazw - od norweskich piewców Zła, poprzez szwedzkie załogi, skończywszy na amerykańskich krzewicielach piekielnego chaosu. Sprawa jest jednak taka, że IUGULATUS na całe szczęście nie zamęcza słuchacza zastanawianiem się gdzie są ich bezpośrednie inspiracje, bo potrafili przemieszać je w sposób, jaki wskazuje na dogłębne przemyślenia muzyków, że takie podejście zaprowadziłoby ich jedynie w ślepą uliczkę. Dlatego ja odbieram tę płytę jako szczególny przypadek zebrania pewnych pomysłów w jedną logiczną całość, co zaowocowało zbudowaną z sześciu kawałków całością, która nie ogranicza się do odgrzewania starych kotletów. Owszem, na bazie tradycyjnego blacku nie ma tu miejsca na zbyteczne eksperymenty, wspieranie się klawiszami i ambientową przestrzennością, czy wychodzenie poza pewne określone ramy, ale nie o to przecież w tym wszystkim chodzi. Bez wchodzenia w szczegóły - gitary nie ograniczają się do klepania jednego schematu, czasem po prostu punktując pojedynczymi dźwiękami, bas chodzi mięsiście i od czasu do czasu wychodzi na pierwszy plan, perka nie operuje wyłącznie blastami, mieszając tam gdzie trzeba, a wokal... No cóż, Balrog wchodzi w klimaty tożsame z muzyką, ale nie skrzeczy, a za to przywodzi mi skojarzenia chociażby z NOMAD. Trochę gryzie się to z atmosferą wytwarzaną przez muzyków, jednak przy tym nie daje zapomnieć, że to polski band, a nie norweski, hiszpański czy ekwadorski. Nie jestem powalony tym krążkiem i nie będę żałować, że nie wstawiłem tego tytułu do swojej dwudziestki najlepszych albumów 2010 roku, ale z pełną premedytacją polecę go zarówno fanom całego religijnego nurtu BM z WATAIN na czele, jak i tym, co gnębią swoje odtwarzacze klasyką tego gatunku lub ekstremistycznego black/death metalu. Przyjdzie pewnie czas na drugi album i wówczas przekonamy się, czy IUGULATUS sprostał specyficznej próbie i ma do powiedzenia coś więcej. A Rogaty już teraz może być zadowolony, że ma takie wsparcie i dostał kolejne dziełko, które wspiera jego niewątpliwą egzystencję ;)

ocena:  7 / 10

www.myspace.com/iugulatus


www.regimentalrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót