| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

NECROPHOBIC

"The Nocturnal Silence"

Hammerheart Records (CD 1993 - 2011 ) 

Lubię reedycje dobrych albumów. Może pozbawione są już tej charakterystycznej dla niesamowitych lat 90-tych aury nowości i odkrywczości, ale dla młodszych słuchaczy dają możliwość zapoznania się z muzą...... no właśnie - jakiej dzisiaj już brak. "The Nocturnal Silence" znam od 18 lat. Przyznam się bez bicia - do zakupu bez odsłuchu skłoniły mnie wówczas logo (standardowa reakcja w sklepie muzycznym ówczesnego szesnastolatka), nazwa oraz okładka albumu. O samym NECROPHOBIC nie miałem wówczas pojęcia. Niby skąd, jeśli kapela u nas była praktycznie nieznana (w sumie pierwszy album), a internet w każdym domu nawet nie był w sferze marzeń. Pomińmy to. Zmierzam ku temu, że podobnie wówczas, jak i teraz, ta płyta nie straciła "świeżości". Dla mnie jest ponadczasowa podobnie jak "Arise" wiadomo Kogo lub "The Key" NOCTURNUS. Może nie na tym samym pułapie, ale jednak. Teraz dla tych, którzy tej płyty nie znają: to jest historia death metalu. Nie kamień milowy ani klasyka gatunku. Te pozycje należą do innych zespołów. To po prostu płyta obowiązkowa w każdym liczącym się zbiorze. Świetne brzmienie, lekko blackujące wokale i teksty. Bardzo dobre aranżacje utworów z powplatanymi sporadycznymi "smaczkami". Sam nie wiem dlaczego, ale pierwsze skojarzenie otwierającego "Awakening..." zawsze idzie w stronę "Leprosy" również wiadomo Kogo. Może to rodzaj riffu lub brzmienia, na pewno jednak nie wokalu. Nie wiem i nie wnikam, ten kawałek jest po prostu dobry. Kolejnym plusem tej płyty są dopracowane, nie "przekombinowane" solówki. Dodają klimatu i sprawiają, że z każdą minutą "The Nocturnal Silence" "wchłania" słuchacza. Są na wskroś klimatyczne, melodyjne i świetnie wtapiają się w resztę sekcji, która nigdy nie zapuszcza się nawet w rejony blastów i ultraszybkiej perkusji. Wszystko jest zrównoważone i naprawdę przyjemne w odbiorze (w tym punkcie naprawdę blisko jest "Odium" MORGOTH). Jeśli nie rozpisałem się zbytnio na temat struktury utworów, tekstów, aranżacji, brzmienia itp. - przepraszam. Według mnie nie ma sensu, ta płyta jest bowiem kwintesencją wszystkiego co najlepsze w okresie rozkwitu jednego z najciekawszych gatunków muzyki. Biorąc pod uwagę datę pierwszego wydania - ocena najwyższa zarezerwowana jest jednak dla wiadomo Kogo. Ale to już płyty legendy.

ocena:  9 / 10

www.necrophobic.net


www.myspace.com/necrophobic


www.hammerheart.com


autor: "13"



<<<---powrót