| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OOZING GOO

"The Max Appeal Sessions"

własna produkcja zespołu (CD ) 

W pierwszych chwilach pomyślałem sobie, że szanse na to, iż za tak fikuśną nazwą zespołu kryć się będzie muzyka, nazwijmy to - konwencjonalna, są raczej nikłe. Nie myliłem się. Ten kawałek dźwiękowej, trwającej nieco ponad dwadzieścia minut, sonicznej podróży podzielony został na dwa etapy. Pierwszy mija nieporównywalnie szybciej i to nie koniecznie dlatego, że jest nieporównywalnie krótszy. Niespełna pięciominutowy "Metastasis" to wyśmienity wręcz przykład energetyzującego, instrumentalnego, art rockowego grania, najeżonego brzmieniami syntezatorowymi, swobodną grą sekcji rytmicznej (mamy tu dwóch perkusistów) i puszczonymi przez pryzmaty szeregu efektów, zagrywkami gitarowymi o dość rzadkiej barwie brzmieniowej. Momentalnie nasuwają się skojarzenia z pokrewnym stylistycznie TITAN, ale ten materiał brzmi jednak ciut inaczej, jakby mimo wyraźnych odwołań do klasyki progresywu sprzed lat, Niemcy z OOZING GOO zapragnęli zanieść ową estetykę grania w zdecydowanie bardziej futurystyczne rejony. Sprowadza się to nie tylko do brzmienia klawiszy, które tutaj ma ewidentnie chłodniejszy charakter, lecz również do tożsamego z dzisiejszymi 'standardami stylistycznymi' oblicza drugiej, również pozbawionej wokalu, kompozycji pod tytułem "Ou Topos". O jakież to 'standardy stylistyczne' tu chodzi? Jeśli tak spytacie, wystarczy uważnie dokoła się rozejrzeć. Post rock jest jednym z tych gatunków muzycznych, które jeszcze długo nie powiedzą ostatniego słowa i jeśli mam być naprawdę szczery, to obecność tego typu akcentów w kompozycji numer dwa ani trochę na powyższym mini-albumie, nie zaskakuje. W dodatku typowe dla podgatunku, podparte ostrym piłowaniem gitar, dźwiękowe eksplozje wypadają w sposób nie do końca udany, jakby chłopcy chcieli wcisnąć je tu na siłę. "Ou Topos" to również kawałek, który mimo silniej zaznaczonych fragmentów, troszkę jednak nuży. Za mało tu zmian tempa, zbyt rzadko, jak na ponad dziewiętnastominutowy kawałek, zmienia się nastrój. Notka informacyjna mówi o pewnym związku tej płyty ze stylem grania grupy MELVINS, czy szufladką hc/punk, choć w moim odczuciu wszelkie podobieństwa w owym zakresie, dotyczą raczej (jeśli już) całkiem surowej, chropowatej produkcji. Nie są to, co prawda, uchybienia na tyle silne, by zupełnie przekreślić pozytywne wrażenie, jakie słuchacz odnosi w konfrontacji z tym materiałem. Docenić należy fakt, że jest to muzyka brzmiąca w sposób nietuzinkowy, choć ujmująca zgrabnością rzeczonych, nawiązujących chwilami do jazzu, partii klawiszowych Louisa, to jednak często nieprzystępna, co zachęca do dalszych przesłuchań. Co by jednak nie mówić, przed grupą jeszcze wiele pracy, bo mimo iż słychać spory potencjał, to o dobiciu do poziomu najlepszych w swojej dyscyplinie, OOZING GOO może jak na razie tylko pomarzyć.

ocena:  6,5 / 10

www.myspace.com/oozinggoo


www.facebook.com/oozinggoo#!/oozinggoo?sk=info


autor: Kępol



<<<---powrót