| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

RABBITS

"Lower Forms"

Relapse Records (CD 2011 ) 

No to teraz koniec wieczorynki! Wszyscy zaślepieni przez syntetycznie wygładzone, chirurgicznie poprzycinane, sterylnie przefiltrowane, czy od linijki dopieszczane produkcje - myć zęby i do łóżek. Nic tu po Was, bowiem 'Króliki' wyszczerzyły właśnie swe zębiska i gotując się do robienia rzeczy, z Waszego punktu widzenia - straszliwych, za nic mają sobie przepisy BHP, zasady zdrowego żywienia, czy zalecenia 'muzycznego instytutu higieny gatunkowej'. Oto przed nami materiał tak surowy, piwniczny, oldschoolowy, chropowaty, pierwotny i nieokrzesany, że aż czasami boję się go słuchać. Panowie z RABBITS być może grać umieją, może nie. Z płyty powyższej dojść tego nie sposób. Mówiąc delikatnie i powściągliwie - nie trzeba być wirtuozem, by taki materiał zarejestrować. O ile za każdym razem, wykłócam się z każdym oponentem ekstremy, że growling to jak najbardziej pełnoprawna forma śpiewu, tak gdyby tutaj ktoś stwierdził, że Joshua "Booze" Hughes się po prostu drze - złożyłbym broń. Nie inaczej jest z płaszczyzną instrumentalną utworów, gdyż w tym ujęciu płyta odznacza się czystą, prymitywną surowizną i choć nie jest to najpodlej brzmiąca rzecz jaką miałem przyjemność w życiu słyszeć, mógłbym iść o zakład, że album chłopaki nagrali na tak zwaną 'setkę'. Mimo posiadania bujnej wyobraźni, jakoś ciężko mi założyć, że ślady instrumentów były tu pieczołowicie edytowane i że cokolwiek na tej płycie uległo poprawkom. No i gdyby tak na tym kończyły się cechy charakterystyczne nowego dziecka RABBITS, wypadałoby wystawić jakąś marną dwójczynę, bo nawet jeśli pewna groteskowość może świadczyć czasem o oryginalności danego stuffu, to poprzeczka w obecnym metalu stoi na tyle wysoko, że albumy takie jak ten, teoretycznie, nie powinny mieć szans. Rzućmy jednak okiem na tytuł owego niegodziwego pomiota. "Lower Forms". Daje do myślenia, co? No i właśnie - o to tutaj chodzi, by najprostszą formą, czasem w nas ugodzić. RABBITS wykonuje niby klasyczny sludge, lecz już od pierwszych utworów, nie sposób go z żadnym innym zespołem pomylić. Nic wprawdzie nie zapowiada tu mega niespodzianki. "Burn, Sun, Burn" otwiera riff niczym rodem z warsztatu 'wuja Tony'ego' - zwykły przecież, w kontekście standardów owego gatunku element. Nie trwa to jednak długo bo już kilka sekund później energiczne perkusyjne uderzenia, czy plugawe szarpnięcia strun rozdzierają nam membrany, a toporność refrenu dokonuje istnego 'przemeblowania' w naszych trzewiach! Sludge w wydaniu RABBITS, ma więc do bólu punkowe oblicze. Ma być prosto, ostro i szczerze, jak nauczali klasycy stylu z SEX PISTOLS, DEAD KENNEDY?S, czy THE EXPLOITED na czele. Raz jest szybciej (zahaczające niemal o grind "Noise To Share", "No Depth"), raz wolniej ("The Flow Below"), raz mniej ("Duck, The Pigs"), raz bardziej intensywnie ("A Tale of Tales"), niekiedy robi się wręcz epicko, jak choćby w "Weight Here", a niekiedy wyjątkowo chwytliwie, jak w moim ulubionym tutaj - "We Beat". Nigdy natomiast, słuchając "Lower Forms" nie traci człowiek tego specyficznego uczucia obcowania z muzyką jakby z najgłębszych zakamarków wątroby wydobytą. Szczerą, wkurwioną, i mówiąc językiem mało literackim, za to adekwatnym - nie pierdolącą się w tańcu!

ocena:  8 / 10

shop.relapse.com/artist/artist.aspx?ArtistID=10232


www.myspace.com/rabbitusmaximus


autor: Kępol



<<<---powrót