| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

TRUNAR

"Christs Not Christians"

Dead Centre Productions & Wings Of Destruction Productions (CD 2009) 

Próżno szukać jakichś bardziej szczegółowych informacji na temat TRUNAR. Już nie rzecz w tym, że pochodzą z Białorusi i nie mają żadnej strony www, ale że jako jedni z nielicznych po prostu zdają się nie dbać o to, czy ktoś ich słucha, czy nie. Duch totalnego podziemia jeszcze więc nie zginął, co z jednej strony cieszy, a z drugiej - ciężko będzie egzystować takim zespołom w obecnych czasach. TRUNAR został jednak w 2009 roku przygarnięty przez Dead Center Productions, które wraz z Wings Of Destruction Productions wypuściły debiutancki materiał "Christs Not Christians", więc Białorusini w ten sposób nie będą już tak anonimowi. Inna rzecz, że tak na dobrą sprawę oni nie grają typowego, surowego i ortodoksyjnego do szpiku kości BM, choć jednocześnie nie wychylają się w żadną inną stronę. Rozumieć przez to należy to, że korzeni ich muzyki należy szukać w inspiracjach norweską szkołą tego stylu i co rusz usłyszeć można patenty stosowane na pierwszych płytach (z wyłączeniem "Soulside Journey") DARKTHRONE, trzeci na krążku "Czasy Trywożnyja" i ósmy "Honar" zawierają motywy zbliżone do tych z "Hvis Lyset Tar Oss" czy "Filosofem" BURZUM, ktoś doszuka się jeszcze czegoś co nagrano przed kilkunastoma laty w Norwegii. Ogólnie TRUNAR jest wierny pewnym sprawdzonym zasadom i brzmi iście oldskulowo, choć nie oznacza to faktu, że gitary bzyczą, perkusja jedynie jest, basu nie słychać, a wokal coś tam skrzeczy. Nie, sound jest wystarczająco czytelny, a jednocześnie nie poddaje się wpływom obecnych czasów. Chwilami wychodzi to naprawdę interesująco i świeżo, i tyczy się to większości utworów na tym albumie, w tym ostatniego na płycie, instrumentalnego, transowego i BURZUM'owskiego "Odinsvei". Niestety, płyta jako całość nie jest na tyle spójna, by przemówić do każdego, bo Białorusini za bardzo przeskakują od typowej młócki do utworów bardziej nasączonych "północnym" klimatem. Nad swoim stylem jeszcze muszą popracować, gdyż nawet w black metalu nie liczy się już teraz tylko dobre imitowanie kogoś znanego, chociaż trzeba przyznać, że jak na pierwszy materiał (po prawdzie to tylko re-edycja demówki) jest co najmniej poprawnie. Na koniec jeszcze muszę się po pastwić nad okładką, bo o ile jej wymowa jest jasna, symbolika wyrazista, to samo wykonanie jest tragiczne. Wklejony z jakiegoś obrazu Chrystus został wkomponowany w beznadziejne tło, a postaci na pierwszym planie oraz krzyż musiał narysować jakiś wybitny antytalent.

ocena:  6/ 10

www.deadshop.info


autor: Diovis



<<<---powrót