| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE DEADISTS

"Time Without Light"

Slow Burn Records & Solitude Productions (CD 2010) 

Widzę, że współczesna scena sludge metalowe nie tylko poszerza granice, lecz również wydaje na świat prawdziwe cudeńka. Na przełomie wieków wielu narzekało, że muzyka metalowa przybierała coraz częściej, mówiąc ogólnie - nowomodną postać, ukazującą ewidentnie nu metalową, czy poźniej, melo-metal core'ową facjatę. Były obawy o zachowanie gatunkowej tradycji, były obawy o 'ugrzecznienie', czy totalne skomercjalizowanie sceny. Myślę, że ze sludgem może dzisiaj być podobnie. Choć ciężko wyobrazić sobie zespół wykonujący taką muzę, który zbiera laury popularności na miarę tych zgarniętych przez taki, przykładowo, LINKIN PARK (choć obecnie ciężko ich posądzić o granie jakiegokolwiek metalu), nie ma możliwości by trzymając rękę na scenicznym pulsie, nie odnotować nieprzyzwoitego, niemalże, wysypu tego typu kapel. No i właśnie do tych, którzy odczują w związku z tym niezdrowy niesmak adresowane jest powyższe EP. Niby pozornie grupa nie wyróżnia się nie wiadomo czym. Ot, kolejna porcja toczących się w tak zwanych, średnich tempach, walców, które chwilami potrafią urzec melodyjniejszymi fragmentami, jak choćby w początkowych chwilach odsłuchu "Woven", czy "Infinite Self" (tutaj w ewidentnie spokojniejszym fragmencie) a chwilami uraczyć ciało i umysł stonerowym drivem. Są to jednak pozory, gdyż pod wspomnianą przykrywką kotłują się emocje, których każdy fan porządnego, prawdziwego, metalowego grania oczekuje od zakupionego krążka. No któż nie słyszy na tym mini-albumie wyraźnych wpływów wczesnego (choć na dzień dzisiejszy słowo ?późnego? byłoby tu równie adekwatne, hehe) PARADISE LOST? Nick Holmes odzywa się w manierze wokalnej Joacima równie często, co muzyczny chłam w naszej rodzimej telewizji. A taki wspomniany "Woven"? No przecież słychać tam ewidentne nawiązanie do CELTIC FROST i tak legendarnych walców kapeli, jak "Dethroned Emperor", "Dawn of Megiddo", czy pochodzącego z arsenału obecnego projektu mistrza Fischera o nazwie TRIPTYKON "The Prolonging" choć ten 'wredny', charakterystyczny dla Gabriela sposób śpiewania daje znać o sobie częściej. Oczywiście obecne w muzyce każdej z tych kapel, wywodzące się w prostym strzale od BLACK SABBATH, wpływy doomowe można uznać za pewien wspólny mianownik, ale wierzcie mi, że nie o to się rozchodzi. "Time Without Light" THE DEADISTS to album, który mimo osadzenia we współczesnych realiach stylistycznych, oddaje głęboki pokłon najlepszym metalowym wzorcom! Nie ma tu słabych utworów. Każdy jeden tytuł rozkłada Cię, kolego sympatyczny, na macie już przy pierwszych przesłuchaniach, a siła jego tkwi w każdym elemencie składowym. Począwszy od tłustego, rasowego, przepysznego brzmienia, przez kapitalne teksty i ogrom pokładu emocjonalnego w warstwie wokalnej aż po linie melodyczne - wszystko ma na tej płycie swoje uzasadnienie. Przewaga tego mini leży chyba jednak w największym stopniu w samych kompozycjach, czyli tam gdzie bez dwóch zdań powinna. Jeśli THE DEADISTS podtrzyma poziom na swym pełno wymiarowym debiucie, to ja będę przeszczęśliwy! Bez pośpiechu panowie, bez napinania klaty, stresu, bez prechy. Wypuśćcie ze studia kolejne, tym razem pełnometrażowe dzieło. Z drugiej strony patrząc, niespełna dwadzieścia dziewięć minut to czas trwania wielu kultowych już dzisiaj wydawnictw uznanych za albumy pełne. "Reign In Blood", czy "Black To the Blind" nikt epką nie nazwie. Dziwna sprawa. Tak czy inaczej gorąco polecam najnowszy album THE DEADISTS!

ocena:  9 / 10

www.myspace.com/thedeadists


slowburn.ru


www.deadtreemusic.com/


www.myspace.com/thedeadists


thedeadists.blogspot.com


slowburn.ru


www.solitude-prod.com


autor: Kępol



<<<---powrót