| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ARKAN

"Salam"

Season Of Mist Records (CD 2011) 

Ożenek folku z metalem to już niby stara śpiewka, a jednak wciąż nie brakuje nazw, jakie w stronę rzeczonej konwencji są w stanie spojrzeć nie tylko świeżym, ale i wyjątkowo inteligentnym okiem. ARKAN to nazwa rozpowszechniana ostatnio dość intensywnie przez opiekującą się nią wytwórnię i przesłuchawszy anonsowany na długo przed premierą, ostatni ich krążek studyjny, pod tytułem "Salam", stwierdzić mi wypada, że coś w tych promocyjnych superlatywach rzeczywiście jest. Pierwsze, na co warto zwrócić uwagę, to fakt, że jest to płyta zrealizowana ze zdrowym umiarem. Nie uświadczymy tu przesytu i niezdrowej przesady, w jaką, uprawiając wspomniany sport, popadło już wielu. No dobra - ktoś powie - przecież w co najmniej podobny sposób grali już wcześniej choćby mistrzowie konwencji z ORPHANED LAND i ja mu odpowiem - zgoda. Nazwa izraelskich folk metalowców to rzeczywiście pierwsza rzecz, jaka w kontakcie z "Salam" przychodzi człowiekowi do głowy (nie bez przyczyny zresztą, gdyż w utworze "Deus Vult" możemy usłyszeć gościnne wokale Kobi'ego), ale zaprawdę - zdziwiłbym się srodze, gdyby fani twórców "Mabool" nie dostrzegli w muzyce ARKAN wyraźnie uwypuklonego, muzycznego zamysłu oraz tego, że w przeciwieństwie do niemiłosiernie wręcz rozwleczonego w czasie "The Never Ending Way of ORwarriOR", "Salam" nie przytłacza i więcej w nim miejsca na tak zwany 'oddech'. Słychać tu wyraźną obecność elementów death metalu, aczkolwiek sprowadza się to raczej do warstwy wokalnej płyty, w której całkiem profesjonalny, kobiecy śpiew (Sarah Layssac) przeplata się ze standardowym, choć często używanym w sposób dość oryginalny (jak choćby w "Inner Slaves") growlingiem Florenta Janniera. Cała reszta to czysty folk i ewidentnie nowa szkoła metalowego rzemiosła. Uważny słuchacz wyłapie bez trudu, że pokrewieństwo tej muzy z dokonaniami takich choćby NEVERMORE, DAGOBA czy nawet TRIVIUM jest naprawdę olbrzymie, czego przykładem niechaj będzie praca gitar i sposób skoordynowania jej ze śladami sekcji w pierwszym z brzegu (choć na pewno pod tym względem nie ostatnim) - "Origins". Myślę, że dokładnie o to chłopakom chodziło - by zagrać folk metal na ewidentnie modernistyczną modłę, bez zapędzania się w szybsze tempa, czy extremalne zagrywki, choć luźniejsze skojarzenia z co bardziej orientalnymi i wolniejszymi fragmentami ostatnich dokonań BEHEMOTH, SEPTICFLESH, czy przede wszystkim MELECHESH, usprawiedliwione. Kolejny przejaw wyjątkowości tej płyty polega na tym, że instrumenty o brzmieniu, że tak to ujmę - niezniekształconym, jak gitara akustyczna, czy oud, pełnią tu rolę niemal porównywalną z tradycyjnymi dla metalu wyziewami 'elektryków' i czasem (patrz: "Amaloun Jadid II") człowiek łapie się na skojarzeniach z takim "Saurian Exorcisms" metalowego 'pana od egiptologii' z NILE, czyli niejakiego Karla Sandersa. Kilka słów pochwalnych należy się też wspomnianej Sarze za sprawne manewrowanie między typowym folkowym śpiewem a tym bardziej przebojowym, umówmy się: para-gotyckim, kobiecym wokalizowaniem i słuchając, przykładowo - "Beyond Sacred Rules", czy "Blind Devotion" (świetna rytmika!) nie trudno wywróżyć ARKAN komercyjnego sukcesu. A tematy z refrenów tych numerów, jak i wiele innych na tej płycie, po prostu zniewalają. "Salam" to mówiąc krótko - płyta folk metalowa, której siła leży w melodiach, świeżości i przestrzennych, niewymuszonych aranżacjach. Przydałoby się, co prawda, trochę więcej zróżnicowania w płaszczyźnie 'metalowych' wioseł, ale i bez tego jest nad wyraz przyzwoicie.

ocena:  8 / 10

www.season-of-mist.com/bands/arkan


www.myspace.com/arkanband


autor: Kępol



<<<---powrót