| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

V/A

"The Dark Side of the Blues - A Tribute To Danzig"

Black Fox Records (CD 2010) 

Szacunek, jakim białostocki NOVEMBER - jedyny w Polsce cover band DANZIG - darzy twórczość Glenna Danziga, tym razem znalazł swoje ujście w postaci płyty. Z inicjatywy tej grupy powstał album-trybut po brzegi wypełniony coverami utworów wspomnianego napakowanego kolesia o wielkim głosie, jednak nagranymi nie tylko przez białostoczan, ale też przez inne polskie zespoły. Zaznaczę od razu - zespoły z różnych "półek" stylistycznych (ze zdecydowaną przewagą metalu w wielu odmianach) i o bardzo różnym stażu. Różnią się też one podejściem do "materiału wyjściowego" - jedne potraktowały go z pietyzmem, inne - tak, że chyba tylko najwierniejsi fani DANZIG rozpoznaliby w tych wersjach utwory swego idola. Wbrew pozorom jest to jednak zaleta tej płyty, która przez to (z nielicznymi wyjątkami), zyskuje na różnorodności. Do pierwszej wspomnianej grupy należą NOVEMBER, którego wersja "Heart of the Devil" dobitnie tłumaczy obecność słowa "blues" w tytule tej płyty, nieistniejący już 666 ANIOŁÓW ("Twist of Cain" z - co w przypadku tego cover bandu MISFITS oczywiste - polskim tekstem), COCHISE (coraz bliższy jest moment, kiedy zacznę apelować, żeby Paweł Małaszyński - tak, tak, ten Małaszyński! - w diabły rzucił aktorstwo i zajął się wyłącznie śpiewem), heavy metalowcy z HELLRAIZER oraz HYPERIAL (paradoksalnie, ich wykonanie "Belly of the Beast" jednocześnie jest i dość wierne oryginałowi, i nasuwa skojarzenia z?"Like Rats" GODFLESH). Z utworami DANZIG świetnie poradzili sobie, odciskając na nich jednak swoje piętno, punkowcy z THE CUFFS i THE COLT (ich psychobilly wersja "I'm the One" to jeden z najlepszych utworów na płycie). Do "End of Time" twórczo podszedł ABUSED MAJESTY: to najbardziej mroczny cover, ale zespół nie przesadził z black metalowym ogniem, wplótł zaś w utwór?fragment dialogu z "Pasji", a na koniec - riff z "Mother". Nie podejmuję się natomiast oceniać "Brand New God" w wykonaniu DEAD INFECTION. Tego po prostu trzeba posłuchać, zwłaszcza ścieżek wokali. I tylko nie wiem, czy oni tak dla jaj, czy na poważnie. Po swojemu podeszli do materii także inni białostoccy rzeźnicy - EFFECT MURDER. W "Hellmask" przywalili tak okrutnie, że sam Glenn pewnie potrzebowałby maski tlenowej po wysłuchaniu tego numeru. HUGE CCM chwali się to, że nie kombinował za wiele przy "Unspeakable". Jednak mój wstręt do metalcore'a nakazuje mi podczas kolejnego odsłuchu przepuścić ten kawałek, podobnie jak i dwa kolejne: DUMBS być może nieźle grają covery THE RAMONES, ale niech przy tym pozostaną, natomiast bliskie deathcore'owi podejście ANGERPATH do "God For Light" należy uznać za wypadek przy pracy. Podobnie jak wykonanie SONNEILLON, którego sympho-blackowe zapędy "zdewastowały" świetny w oryginale "Five Finger Crawl". Rozczarował mnie (pewnie dlatego, że darzę go wielką sympatią) THE NO-MADS, choć druga część "Bringer of Death" broni się "darkbluesowym" feelingiem. Za to punkowo przyśpieszoną i agresywną wersję "Possession" w wykonaniu VULGAR uważam (wiem, że teraz bluźnię) za lepszą od oryginału. Na koniec zaś dostajemy jeszcze raz "Mother", który w wydaniu FETO IN FETUS brzmi jak?grind 'n' rollowa NEUROPATHIA. Niezłe, choć dla ortodoksów może okazać się nieakceptowalne. Podobnie jak - przynajmniej w części - cała ta płyta. Ale skoro adresowana jest ona do osobników otwartogłowych, to te 666 sztuk nakładu znajdzie nabywców bez trudu.

ocena:  -

fox.records@yahoo.com
/ 10

november.com.pl


www.oshc.pl


autor: Semi



<<<---powrót