| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ARVAS

"Blessed From Below... Ad Sathanas Noctum"

Odium Rex (CD 2010) 

Osobiście nie przepadam za tanim marketingiem na scenie metalowej, kiedy to mówi się, że w tym i tym zespole grał wcześniej taki i taki znany lub kojarzony muzyk. Niestety, w przypadku ARVAS tak zrobiono, co bynajmniej krzywdy nie poczyniło Vassago Rex'owi, bo reklamę miał jak się patrzy, a i sam album wyróżnia się wśród setek black metalowych produkcji. Co ciekawe, norweski BM potrzebował takiego zastrzyku świeżej (umownie tak to nazwijmy) krwi, bowiem to, co wyprawiają podobno najlepsi na swoich ostatnich albumach to albo odcinanie kuponów z przeszłości, albo rzeczy jedynie przeciętne. A przecież kiedyś nie było końca ciekawym hordom z tej części świata i nie były cenione tylko i wyłącznie ze względu na pozamuzyczne wybryki niektórych muzyków... W każdym razie ARVAS to w pewnym stopniu zespół z historią na tyle ciekawą, by sprawdzić fakty w necie, a tam na przykład dowiecie się, że grupa działała pod szyldem ORTH od 1993 roku jako jednoosobowy projekt Vassago Rex'a, a trzy lata później dołączyli do niego Grim (BORKNAGAR, IMMORTAL, GORGOROTH) oraz Ares (AETERNUS, GORGOROTH, IMMORTAL). Po samobójczej śmierci Grima V-Rex zdecydował się ponownie na prowadzenie zespołu samemu, ale już pod inną nazwą - ARVAS. Dopiero 10 lat później powstał debiutancki album tego bandu i ukazał się dwa razy - najpierw pod egidą Einsatz Productions, a potem naszej krajowej Odium Rex. Dobrze się stało, choć obawiam się, że ta płyta zginie pod naporem różnego wydawanego przez możnych metalowych rynku badziewia. A przecież "Blessed From Below..." to podręcznikowy wręcz przykład jak powinien brzmieć oldskulowy black metal, mniej lub bardziej skażony black/thrash'owym dziedzictwem, które tak świetnie udało się na przykład AURA NOIR. Generalnie mamy tu do czynienia z czystym, agresywnym, prostolinijnym, nieco wzbogaconym specyficzną melodyką black metalem, ale tych thrash'owych wtrętów i riffów w kilku co najmniej kawałkach nie brakuje, a nawet rzekłbym, że i tak zwanych black 'n rollowych, nieco w stylu CARPATHIAN FOREST. Nie ma to jednak jak doświadczenie i ogranie, bo pomimo tych przeskoków w ramach niby pokrewnych, ale nie tak znowu oczywistych w praktyce gatunków płyta brzmi spójnie i konkretnie. Oczywiście, znajdą się i tacy, co dosłyszą się na "Blessed From Below..." motywów znanych z IMMORTAL, GORGOROTH, DARKTHRONE czy po ten krążek i zaufa mojej recenzji na przykład ;) Zresztą byłbym ostrożny z tymi porównaniami, bo człowiek ze mnie osłuchany, black metal nie jest mi obcy od lat około dwudziestu i tak czy owak uważam, że ARVAS gra po swojemu, mimo, że "Norwegią" tu zajeżdża na kilometr. Ale czy to jest akurat jakaś wada? Nie sądzę!

ocena:  8 / 10

www.myspace.com/arvas


www.odiumrex.com


autor: Diovis



<<<---powrót