| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLUT AUS NORD

"The Mystical Beast of Rebellion"

Debemur Morti Productions (2 CD 2011) 

Znając twórczość francuskiego BLUT AUS NORD przynajmniej w prawie połowie mogę bez cienia wątpliwości napisać, że tak na dobrą sprawę główny muzyk tego bandu, czyli Vindsval, potrafił znaleźć dla siebie swoją własną niszę na black metalowej scenie. Łącząc w swojej muzie elementy tradycyjnego norweskiego BM z dysharmonicznym podejściem neo-blacku zdołał z każdą kolejną płytą wytworzyć dźwiękowy świat pełen obłędu, mistycyzmu i nihilizmu. Dobrym przykładem na to, jak do tego doszło jest właśnie wznowiony album numer 3 w dyskografii, czyli "The Mystical Beast of Rebellion" z 2001 roku. Re-edycja składa się z dwóch dysków, z czego pierwszy to oryginalna wersja wspomnianego albumu i jeśli ktoś jej nie słyszał, to będzie dość zdumiony tym, co BLUT AUS NORD potrafiło osiągnąć już 10 lat temu. Z pozoru tylko słychać tu wyraźne wpływy BURZUM, bo to, co ogólnie nakręca te 6 utworów pod wspólnym szyldem "The Fall" (podzielonym na "chapters") to nawiedzony klimat, chorobliwe, pełne dysonansów riffy (granie w stylu bottle-neck na płycie black metalowej było wówczas absolutnym novum i generalnie pozostało tak do dzisiaj) i coś, co nazwałbym "kompleksem Hellraiser", a co w skrócie oznacza tyle, że tu i ówdzie Vindsval wraz z kolegami wyczarowują atmosferę zawartą w serii horrorów pod tym tytułem i przetwarzają to na stylistykę black metalową. Ci, którzy lepiej mnie znają, wiedzą, że Pinhead i jego piekielna brygada to mój "konik", a co za tym idzie, mam pewną słabość i empatię, gdy słyszę, że ktoś inspiruje się tą filmową epopeją. BLUT AUS NORD poprzedził więc na przykład dokonania OTARGOS z "Fuck God-Disease Process", ale i tu, i tam jedno jest pewne - z normalnie pojmowanym, stereotypowym black metalem nie mamy do czynienia. "The Mystical Beast of Rebellion" to akt dekonstrukcji, próby ogarnięcia Kosmicznego Chaosu i antychrześcijańskiej rebelii, która ma wiele twarzy, a tu jest to w zasadzie proste, oparte na industrialnym prawie rytmie, ale przy tym inteligentne i iście awangardowe podejście do tematu, w którym człowiek, ale i paradoksalnie muzyk także jest ogniwem pewnego niszczycielskiego, a przy tym kreatywnego procesu. Pewną antytezą, ale i swoiście bezpośrednią kontynuacją oryginalnego albumu sprzed 10 lat jest dysk numer 2, który zawiera tylko trzy kompozycje łącznie trwające prawie 40 minut. O ile jeszcze "The Fall: Chapter 7.7" to po prostu nieco wolniej zagrana któraś z sześciu części płyty z 2001 roku, to już następująca po niej "The Fall: The Chapter 7.77" jest utrzymana w konwencji, którą określiłbym jako "BLUT AUS NORD spotyka GODFLESH, a po drodze jeszcze zabiera inny twór, w którym macza palce Vindsval, czyli MONOLITHE i do tego jeszcze melodykę niestosowną dla swojej mentalności". Tak, ponieważ tutaj, jak i w następnym utworze, ponad 19-minutowym "The Fall: The Chapter 7.777" z black metalu pozostaje tylko pewna korzenna estetyka, natomiast już sama nadbudowa zabiera nas do świata wyzutych z uczuć, mechanicznych, wręcz transowych dźwięków. Z jednej strony zapętlanie pewnych motywów jest pomysłem dobrym, ale z czasem może się wydawać, że same utwory są robione nieco na siłę i tylko po to, aby dopełnić tak zwane 'całkiem nowe wydawnictwo pod tym samym szyldem'. Mimo to, nawet jeśli znacie choć trochę BLUT AUS NORD, można śmiało zapoznać się z całością. Pod warunkiem, że ktoś nie ogranicza swojego pojmowania black metalu do kilku traktujących tylko i wyłącznie purystycznie ten gatunek kapel.

ocena:  7 / 10

www.blutausnord.com


www.debemur-morti.com/default.php


autor: Diovis



<<<---powrót