| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EMPATIC

"Gods of Thousand Souls"

Psycho Records (CD 2010) 

Być może nie jest to najistotniejsza, w kontekście zawartości płyty, kwestia, ale z realizacją nagrań na niej zawartych wiąże się historia, która pokazuje, że w naszym malowniczym kraju nie brakuje jednak ludzi gotowych wziąć w swoje ręce to, co zdecydowana większość woli, w najlepszym przypadku, ignorować. Żeby nie przedłużać w nieskończoność, wyjaśnię może od razu, że debiutancki album grupy EMPATIC został zarejestrowany przy finansowym wsparciu władz rodzimej dla muzyków - Ostrołęki. Jakkolwiek patetycznie by to nie zabrzmiało, wspaniale jest wiedzieć, że okołomuzyczna działalność ludzi na tego typu stanowiskach nie ogranicza się u nas tylko i wyłącznie do odwoływania koncertów metalowych nazw. A przechodząc do czysto twórczych aspektów plastikowego krążka, trzeba przyznać, że "Gods of Thousand Souls" to produkcja, mimo kilku 'życzeń' z mojej strony - jak najbardziej solidna, zdradzająca drzemiące w muzykach pokłady talentu, który odpowiednio ukierunkowany może zrodzić w przyszłości naprawdę wiele dobrego. Stylistycznie zespół porusza się w kręgu dość szeroko pojętego death metalu z pewnymi elementami thrashu i zamiast patrzeć wstecz, rozgląda się raczej wokół, stawiając na ewidentnie współczesne oblicze preferowanego przez siebie, muzycznego kierunku. Można zwrócić uwagę na tak zwanych kolegów z krajowego podwórka i wymienić nazwę najbardziej rozpoznawalnych chyba adeptów szkoły metalcore, czyli FRONTSIDE. Wyczuć można ich ducha już w drugim na płycie "G.O.T.S.", którego mięsiste riffy w połączeniu z charakterystyczną grą sekcji rytmicznej, jaką uskuteczniali też amerykańscy koledzy choćby z HATEBREED i która przez ekipę Demona została doprowadzona na ostatniej płycie do perfekcji, pozostanie z nami już do końca krążka. Może to kwestia wspólnego producenta, może tego, że jakieś wpływy do muzyki każdego zespołu muszą przecież przenikać? Na pewno Tomasz Zalewski (nagrywanie bębnów, mix, mastering) bardziej świadomie lub też mniej obdarzył "Gods of Thousand Souls" tym jakże rozpoznawalnym, zapiaszczonym brzmieniem z pięknie wyeksponowanymi talerzami perkusji i klekającym basem, w jakie oprawił choćby taki "Absolutus", co rzuca się w uszy nader wyraźnie pod koniec "The Game". Druga sprawa to VIRGIN SNATCH i wokal Zielonego, którego barwę można wyczuć wtedy gdy Maciej Rochaczewski nie pełznie swym growlem tuż przy ziemi, ani też nie osiąga wyższych rejestrów, choć nie tylko, bo wiele zagrywek z obozu grupy odzywa się na tej płycie całkiem często. Podobnie jest z rozwiązaniami właściwymi dla szwedzkiego, melo death metalu ("Dreamer", "Tomorrowland"), czy dobrodziejstwami nowocześniejszego amerykańskiego thrashu (silna doza wpływów TRIVIUM w "Fulfilled Dreams", czy późnego ANNIHILATOR w "Empatic"). Znajdziemy tu również metalową adaptację słynnego przeboju OMD "Enola Gay", która piorunującego wrażenia być może nie robi, ale słucha się jej całkiem przyjemnie. Jest godziwe wykonanie, jest przestrzeń i jest spójność. Zabrakło natomiast czegoś, co przykułoby uwagę odbiorcy i zachęciło do kolejnych, nieprzymuszonych przesłuchań. Owszem, są świetne momenty jak choćby solo w "Tomorrowland", czy refren w "Dreamer", ale to stanowczo za mało by naprawdę coś zwojować. Grupa zdecydowanie ma coś do przekazania, o czym świadczą choćby teksty o bezsprzecznie zauważalnej, konkretnej, socjologiczno - egzystencjalnej problematyce. Trzeba tylko zadbać o bardziej wyraziste kompozycje i będzie wyśmienicie.

ocena:  7 / 10

www.empatic.com/index_pl.html


www.myspace.com/empatic


www.wydawnictwopsycho.com/


autor: Kępol



<<<---powrót