| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HADES

"Resisting Success"

Cyclone Empire (CD 1987 - 2011) 

Reedycje są świetnym wynalazkiem muzycznego przemysłu. Pomijając już czysto praktyczną stronę tego zjawiska, jaka wiąże się z popytem na tytuły o wyczerpanym nakładzie, daje to młodszym fanom metalowego wycinania, pewne wyobrażenie o tym 'jak to się kiedyś grało'. Co prawda, na rynku muzycznym ciągle pojawiają się premierowe wydawnictwa, jakie jawnie nawiązują do muzyki sprzed dekad, jak choćby rewelacyjny "Ironbound" niezmordowanych thrasherów z OVERKILL, lecz powiedzmy sobie szczerze - na stuprocentowo wierne odtworzenie klimatu lat 80-ych we współczesnej muzyce po prostu nie ma szans i to nie dlatego, że brakuje tych, którzy to na retro nutę lubią sobie pograć, ale choćby dlatego, że wówczas mieliśmy zupełnie inne standardy realizacji nagrań. No kiedy ostatni raz słyszeliście cokolwiek, co brzmi tak, jak debiut amerykańskiego HADES? Nazwy OVERKILL nie wystukałem na klawiaturze bynajmniej przypadkiem, gdyż obok wczesnego MEGADETH i SLAYER (okres "Show No Mercy") to pierwszy zespół, jaki w kwestii skojarzeń przyszedł mi do głowy. Jest więc bez wątpienia thrashowo, rasowo i z dużą ilością heavy metalowego sosu. Jeśli zależało panom na wyrzuceniu na czoło najsilniejszej kompozycji, która miałaby krążek reprezentować, to powyższe zadanie można odfajkować jako wykonane. "The Leaders?" to istna wizytówka standardów, jakie rządziły metalowym światem lat osiemdziesiątych. Słychać tu perkusyjną galopadę, dynamiczny refren, zapamiętywalny temat, chóralne okrzyki oraz charakterystyczne zwolnienie pod koniec, przywodzące na myśl poczynania VENOM z tamtego okresu. Później nie jest już tak specyficznie, ale radości z raczenia się rasowymi, soczystymi riffami, z całą pewnością nikt nam tutaj nie poskąpił. Wystarczy posłuchać "Legal Tender" - no przepyszny wjazd! Następne utwory, jakie najsilniej przykuwają uwagę to z pewnością takie tytuły, jak "Nightstalker" (z klasycznie wystylizowanym pochodem blues rockowym) oraz literacko zatytułowany, epicki "Masque of the Red Death", który w moim odczuciu zdecydowanie bliższy jest ówczesnemu stylowi CANDLEMASS niż temu, co grupa proponuje zazwyczaj. Utwór tytułowy wyróżnia się natomiast silnie wyczuwalnym klimatem pierwszych płyt MERCYFUL FATE. Cała reszta to energetyzujące, rasowe granie, które oryginalnością, co prawda nie poraża, ale i poniżej pewnego, przyzwoitego poziomu również nie schodzi. Niektóre rzeczy wymagały na tej płycie większego dopracowania, zwłaszcza jeśli chodzi o wokal Alana Tecchio, który wtedy dopiero budował swój warsztat, choć trzeba przyznać, że wyciągać to chłop potrafi. W roku ubiegłym recenzowałem zresztą płytkę projektu AUTUMN HOUR, gdzie wyczyny wspomnianego gardłowego możemy odnotować i myślę, że jeśli ktoś rzeczywiście go na tej płycie usłyszał, to chyba żaden już dodatkowy komentarz nie jest tu niezbędny. A jak ktoś nie miał okazji, to gorąco polecam ową zaległość nadrobić, bo zdecydowanie warto przekonać się o tym, że jego głos sprawdza się wręcz wyśmienicie również w prog-metalowej estetyce. Do wydania dołączono całkiem obszerny materiał bonusowy, na którym uświadczyłem dwa utwory z playlisty w innych wersjach produkcyjnych ("The Leaders?", "Nightstalker") i kompozycje sprzed wydania pierwszego, pełnego albumu formacji. Całkiem obiecujący debiut, emanujący nie tylko wyraźnymi oznakami twórczego potencjału, ale i tą charakterystyczną, metalową energią, jaka cechowała muzykę, którą starsi fani metalowego łoskotu, z łezką w oku będą wspominać na zawsze.

ocena:  8 / 10

www.cyclone-empire.com


www.myspace.com/hadesusa


autor: Kępol



<<<---powrót