| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HADES

"If At First You Don't Succeed..."

Cyclone Empire (CD 1988 - 2011) 

Taki tytuł z miejsca podpowiada, że w obozie grupy zaszły spore zmiany. Jak się okazuje całkiem słusznie, bo HADES anno domini 1988 był już zespołem nieporównywalnie dojrzalszym niż w czasach nagrywania płyty debiutanckiej. Dla wielu z pewnością będzie to wadą, bo i rzeczywiście - ukłon w stronę bardziej technicznego, czy progresywnego wręcz heavy/thrash metalu nie jest na tyle wielki by zaowocowało to śmielszymi eksperymentami muzycznymi, a w wyniku dopracowania pewnych rzeczy, czy mariażu z delikatnymi, acz zauważalnymi elementami jazzrocka, czy funky, uleciało jednak ze stylu gry tej grupy, wiele pierwotnej, dzikiej, nieokrzesanej heavy metalowej energii, jaką kipiały utwory z poprzednika. Słychać to od razu, w zaczynającym wycieczkę po 'Hadesie' "Opinionate!". Utwór nawet szybszy niż "The Leaders?", z brutalniejszym kostkowaniem i zadziorniejszymi riffami, a jednak słabiej wgryza się w pamięć i nieco dłużej trzeba go ?pomęczyć? by cieszyć się w pełni jego charakterem. Rozwój słychać na wszystkich możliwych poziomach realizacji płyty. Przestrzenniejsza produkcja, mniej spontaniczne, a bardziej przemyślane kompozycje, czy wreszcie - partie samych instrumentów są dowodem tego, że w ciągu roku jaki oddzielił premiery dwóch pierwszych krążków HADES, muzycy nauczyli się wielu rzeczy. W "In the Mean Time" słychać solo, jakie każdy odruchowo przyporządkowałby z pewnością nazwisku Chucka Schuldinera, a przecież w chwili wydania "If At First You Don?t Succeed..." facet nie marzył nawet o warsztacie i feelingu rodem z "Symbolic". A bas Schulmana? Ha! Zwróćcie uwagę na to, co dzieje się w "Face the Fat Reality" czy "Process of Assimilation". Nie wiem jak inni, ale ja słyszę tam ewidentną jazdę po gryfie, jaka później stała się znakiem rozpoznawczym takich wymiataczy jak Clendenin, czy Malone. Drugi element sekcji kładzie ślady swobodnie, luźno, przestrzennie, z silnie wyczuwalnym polotem i finezją. Mimo iż, jak już wcześniej rzekłem - mniej tu spontanu, uświadczymy nieco rasowego grania, jak w MANOWAR'owym niemalże "King In Exile", albo w eksplodującym wspaniałym punktem kulminacyjnym "Face the Fat Reality". HADES tego okresu prędzej skojarzymy z TESTAMENT, CORONER, czy późniejszym obliczem SLAYER, niż z nazwami, jakie pojawiły się w recenzji poprzednika. Dodatkowo pokazuje to materiał bonusowy, w którym natkniemy się choćby na "Decline & Fall of the America", który wydaje się stwarzać pewne podstawy pod "Internal Conflicts" z pamiętnego "Grin", czy "Biocaust", w przypadku którego rozwiązania stylistyczne są wręcz oczywiste. Choć krok do przodu poczynili niebagatelny, album brzmi trochę tak, jakby ekipa Alana nie koniecznie potrafiła się zdecydować na to co grać. Eklektyzm muzyczny to szlachetna cecha i dobrze, że ukazał się album, który pokazuje, że oldschool może żyć w symbiozie z progresem, ale w tym akurat przypadku troszeczkę to zgrzyta i jak pokazuje następna pozycja z ich półki, na album, w którym formacja znajduje złoty środek między jednym a drugim, przyszło fanom poczekać jeszcze trzy wiosny, ale to już temat na osobne 'sprawozdanie'.

ocena:  8,5 / 10

www.myspace.com/hadesusa


www.cyclone-empire.com/


autor: Kępol



<<<---powrót