| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HADES

"Live On Location"

Cyclone Empire (CD 1991 - 2011) 

Cykl rozważań poświęconych tematowi reedycji wczesnych płyt amerykańskiego HADES, czas zamknąć. Myślę, że koncertówka, której tytuł widnieje powyżej, nie tylko fenomenalnie podsumowuje wczesny okres w twórczości grupy, ale w sposób kapitalny, pokazuje również, że czasem na żywo można zabrzmieć dużo lepiej niż studyjnie. Myślę, że zarówno "Resisting Success", jak i "If At First You Don't Succeed" ciężko zaliczyć do albumów nieudanych, aczkolwiek słuchając zarówno jednego, jak i drugiego człowiek odczuwał niewielki niedosyt, jakby w ostatniej chwili zabrakło jakiegoś maleńkiego, ważnego elementu spajającego wszystko w jedną, spójną, trzymającą się kupy i sprawnie działającą całość. Tutaj wszystko jest na swoim miejscu. Jeszcze lepszy, niż w przypadku drugiego 'studyjniaka' warsztat muzyków sprawia, że wszystko śmiga niczym dobrze naoliwiony boeing, a koncertowy spontan wnosi do utworów z tak zwanej 'dwójki' tyle rasowej, hard rockowej energii, że ciężko tu właściwie znaleźć choćby jeden tytuł, jaki nie porywa. Na otwarcie cóż innego jak nie "The Leaders?"? Z miejsca poraża wspaniała słyszalność wszystkich instrumentów z tak mistrzowsko wysuniętą do przodu sekcją rytmiczną, że czapy z głów! U zarania lat 90' HADES był już w takiej formie, że właściwie lepiej nie trzeba było. Zero kanciastych zagrywek gitarowych, tłukącej się perki, czy topornie pikającego basu. Schulman, Lorenzo, Fuhrman, Coombs - grę każdego z tych panów cechował wirtuozerski wręcz polot. A Tecchio po prostu niszczył i tutaj wystarczy posłuchać "Aftermath of Betreyal", "King In Exile", czy "Opinionate!" (podczas którego Alan ostrzegał, że może być naprawdę szybko) choć ciężko tak właściwie wskazać jakikolwiek numer, w którym ktoś dał ciała. Rozmieszczenie śladów instrumentów jakby rodem spod flagi IRON MAIDEN, (czyt.: ze schowanymi nieco za sekcją, gitarami) pięknie zdało tu egzamin, pokazując ile dobrego czeka grupy thrash metalowe o otwartych na tego typu zabiegi umysłach. Aż strach pomyśleć, że z powodu pewnych trudności osobistych muzyków, "Live On Location" mógł nigdy nie powstać, gdyż tuż po wyjeździe w pierwszą, europejską trasę, w roku 1989, grupa zawiesiła działalność. To, co słyszymy na płycie, to zapis swoistego reunion show, jakie HADES dwa lata później, dał w New Jersey. Podobnie jak w przypadku dwóch wcześniejszych wznowień, tak i tutaj dostaniemy kilka bonusów, jakimi okazały się utwory zarejestrowane podczas 'koncertów studyjnych' i myślę, że jako dodatek do całości sprawdziły się całkiem dobrze, choć ciężko oczekiwać po nich porównywalnego z daniem głównym poziomu. Nie ulega wątpliwości, że "Live On Location" uchwyciło zespół w formie szczytowej, rejestrując występ, podczas którego tak zwana 'chemia' była czymś wręcz namacalnym. Świetna płyta koncertowa!

ocena:  9 / 10

www.myspace.com/hadesusa


www.cyclone-empire.com/


autor: Kępol



<<<---powrót